Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzięki CBA Polska już teraz jest mniej skorumpowana

13 października 2007, 16:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dotychczasową działalność CBA oceniam pozytywnie. Korupcja toczy polskie życie publiczne od wielu lat. I nie mówię tylko o korupcji na szczytach władzy. Znamy tę kwestię przecież dobrze choćby ze służby zdrowia. Kiedyś mówiono, że w Polsce tylko ryba nie bierze. Teraz okazało się, że nawet ktoś taki jak Piotr Ryba, bliski współpracownik wicepremiera rządu RP, jest podejrzany - pisze w "Fakcie" Zdzisław Krasnodębski, socjolog i filozof społeczny.

Przez całe lata żyliśmy w poczuciu bezsilności wobec korupcyjnych procederów i w przekonaniu, że dobrze ustosunkowani sprawcy pozostają bezkarni. Dziś się to wyraźnie zmienia. I to właśnie dzięki takim instytucjom jak CBA. Niezależnie od oceny ciągle jeszcze nie do końca jasnych szczegółów ostatniej akcji Biura wymierzonej we współpracowników Andrzeja Leppera, trzeba stwierdzić, że na pewno takie działania oddziałują prewencyjnie, odstraszająco.

Samo istnienie CBA przyniosło skutki w dziedzinie walki z korupcją. Następnym razem nieuczciwy polityk zastanowi się dobrze, zanim pomyśli o załatwieniu czegoś na boku. Dlatego takie instytucje jak CBA zmieniają obyczaje i wpływają na postępowanie nie tylko polityków, ale i samorządowców, czy urzędników. Kończy się w Polsce poczucie bezkarności. Naturalnie trzeba oczywiście dbać, żeby CBA było efektywne i żeby nie naruszało prawa. Jednocześnie należy pamiętać, że powołanie takiej agencji ma ogromne znaczenie w walce z patologiami.

Działalność Centralnego Biura Antykorupcyjnego budzi wielkie emocje. Po ujawnieniu takich akcji, jak ostatnia dotycząca współpracowników byłego już wicepremiera, najpierw przychodzi szok, wszyscy są poruszeni, panuje atmosfera sensacji, czasami taniej sensacji. Potem następuje fala krytyki, często mało uzasadnionej. W tej chwili powtórzył się ten schemat. Ponieważ jednak ta akcja CBA nie została przeprowadzona do końca, z ostatecznym sukcesem - sam premier powiedział, że Lepper uciekł spod gilotyny - pojawiają się pewne wątpliwości co do skuteczności tej służby. Inni martwią się, czy nie zostało naruszone prawo.

W zainteresowaniu opinii publicznej działaniem służb takich jak CBA nie ma nic złego. Opinia publiczna musi interesować się tym, czy służby nie przekraczają uprawień i nie naruszają prawa. Taka kontrola może służyć ich profesjonalizacji. Ale krytyka nie może opierać się na przekonaniu, że politycy mają podlegać ochronie, że mają szczególne prawa, jak często bywało do tej pory. Stawia się zarzut, że CBA jest wykorzystywane w celach politycznych. Takie zastrzeżenie można jednak zgłosić zawsze wtedy, kiedy sprawa dotyczy polityka, zwłaszcza polityka pierwszego garnituru, bo to zawsze pociąga skutki polityczne.

Nieprzychylni działaniom CBA mogą więc twierdzić, że motywy podejmowanych akcji nie są czyste, że chodzi tylko o grę polityczną. W rezultacie można by dojść do wniosku, że działania CBA w ogóle nie mogą dotyczyć polityków. A przecież CBA ma przede wszystkich tropić korupcję w szeregach władzy - naturalnie zgodnie z procedurami i w granicach prawa.

Jeszcze kilka tygodni temu twierdzono, że CBA gnębi biednych lekarzy, zamiast zajmować się sprawdzaniem polityków, szczególnie z obozu rządzącego. Teraz taka teza brzmi absurdalnie. Trudno zaprzeczyć, że CBA zajmuje się politykami, i to bez względu na ich barwy polityczne. Aby działało skutecznie, musi posługiwać się takimi metodami, jak prowokacje - tak bardzo teraz krytykowanymi. Są one niezbędne w kraju tak skorumpowanym jak Polska. Liczę, że z czasem CBA będzie służbą jeszcze skuteczniejszą.

Można zapytać o przyszłość tej służby, jedynej, która nie ma korzeni w PRL. Na razie ma się zajmować korupcją, do tego została powołana. Nie można jednak wykluczyć, że jeśli okaże się skutecznym narzędziem, zakres jej działania zostanie poszerzony. Z całą pewnością nie nastąpi to w najbliższym czasie - nie przypuszczam, by teraz PiS udało się przekonać koalicjantów, szczególnie Samoobronę, do rozszerzenia kompetencji CBA.

Spodziewam się ruchów wręcz przeciwnych: prób zamachu na CBA, prób ograniczenia jego kompetencji, zmiany zasad wyboru jego szefa. Jeżeli jednak w przyszłości CBA będzie odnosiło sukcesy i stało na straży prawa, być może stanie się drugim FBI, które początkowo powołane do walki z korupcją przekształciło się w potężną służbę. Centralne Biuro Antykorupcyjne to nowa służba, jej funkcjonariusze ciągle się uczą. Na pewno jest bezkompromisowa, działa bez oglądania się na wpływy środowisk i na to, kogo sprawy dotyczą. To różni ją od wszystkich poprzednich służb w Polsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj