Dziennik Gazeta Prawana logo

Lipiński: W polityce nigdy nie mów nigdy

5 listopada 2007, 23:14
Ten tekst przeczytasz w 10 minut
Tak naprawdę polityczna przyszłość jest jeszcze bardzo niepewna - mówi w DZIENNIKU wiceszef Prawa i Sprawiedliwości Adam Lipiński. "Wszystko okaże się po wakacjach sejmowych" - podkreśla Lipiński.

Zbigniew Krzyżanowski: Co dalej z rządem?
Adam Lipiński:
PiS musi podjąć decyzję, czy poprze wniosek o samorozwiązanie parlamentu.

A poprze?
Mamy kilka pewników i kilka obszarów niepewnych. Pewnikiem jest to, że Andrzej Lepper dąży do przyspieszonych wyborów i usiłuje wciągnąć w tę grę cały klub Samoobrony. Według mnie w ten sposób chce uciec do przodu, ponieważ to najlepszy sposób, żeby sprawy, które dzieją się wokół niego i jego współpracowników, zeszły na drugi plan. Ucieczka do przodu, czyli wymuszenie na parlamencie decyzji o samorozwiązaniu, oznacza też konsolidację Samoobrony wokół Leppera. Można się z tym nie zgadzać, uważać, że dla Polski jest to zła taktyka, ale dla Andrzeja Leppera chyba dobra. Drugim pewnikiem jest to, że przyspieszonych wyborów oczekuje i chce PO. Wielokrotnie to formułowali, bardzo prawdopodobne, że uzyskaliby najlepszy wynik i będą w stanie stworzyć większość parlamentarną. Albo rozmawiając z postkomunistami, albo z PiS.

Gdzie są obszary niepewne?
Sytuacja LPR. Co prawda Roman Giertych solidaryzuje się z Lepperem, ale jednocześnie wysyła sygnały, że zakończenie misji tego parlamentu kończy się w momencie ustania prac niepowstałej jeszcze komisji do sprawy CBA. Czyli de facto Giertych chce kontynuacji funkcjonowania tego parlamentu. Nie jest też jasna sytuacja działaczy Samoobrony. Widać, że nie wszyscy solidaryzują się z Lepperem. Mamy takie sygnały od wewnątrz Samoobrony i są też naciski na samego Leppera, by nie nakazywał podać się do dymisji swoim ministrom. I to też jest niepewna sytuacja: nie wiemy do końca, co się dzieje wewnątrz Samoobrony na linii Lepper aktyw partyjny. LiD i PSL kompletnie się pogubiły. PSL nie wie, co mu się bardziej opłaca. Bo z jednej strony wcześniejsze wybory to możliwość wejścia do rządu PO, ale z drugiej niskie notowania świadczą o tym, że Stronnictwo może w ogóle nie przekroczyć progu. Z kolei jedyną grą, którą może prowadzić LiD, jest uzyskanie statusu podpartnera koalicyjnego PO. Wszystko, co teraz robią, temu właśnie służy.

Jak na tę sytuację zareaguje PiS?
Już niedługo będziemy mieli pewność, jaki jest aktualny układ sił w parlamencie zbliża się posiedzenie Sejmu. I jeżeli stwierdzimy, a wszystko na to wskazuje, że straciliśmy większość, będziemy zwolennikami rozpisania wcześniejszych wyborów.

Po spotkaniu prezydenta z Donaldem Tuskiem usłyszeliśmy, że sprawa jest właściwie uzgodniona, a wybory w październiku.
Wszystkie sygnały, jakie na razie otrzymujemy od naszych koalicjantów, świadczą o tym, że większości już nie ma. Jeżeli tak, najbardziej prawdopodobnym terminem wyborów jest jesień. Bo nie będziemy się zgadzali ani na rząd mniejszościowy, ani nie będziemy chcieli przeciągać tej sytuacji w nieskończoność, ponieważ to, co się obecnie dzieje wzajemne zarzuty, stawianie warunków, kłótnie, kolejne dymisje powodują, że atmosfera wokół rządu Jarosława Kaczyńskiego będzie się pogarszała. Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby narażać na to opinię publiczną, rząd, PiS, nie mówiąc o największym poszkodowanym, czyli premierze. Nie widzę powodów, żebyśmy mieli się na to zgodzić.

A czy sama zapowiedź wcześniejszych wyborów nie jest rodzajem gry? Sam pan powiedział, że musicie najpierw się policzyć.
Pewnie tak można to interpretować. Tylko sprawy w koalicji zaszły już tak daleko, że nie wiem, czy jakiekolwiek sygnały mają jeszcze znaczenie. A i atmosfera, jaka powstała wokół rządu, świadczy o tym, że termin jesienny jest najbardziej prawdopodobny.

Pan wspominał, że na dzisiaj nie wyobraża pan sobie rządu PO PiS. Ale mamy informację, że podczas spotkania prezydenta z Tuskiem „odbudowano wzajemne zaufanie. Zatem w przyszłości taki wariant jest możliwy?
Polityka, niestety, to sztuka tworzenia i konsumowania różnych kompromisów, czy się komuś one podobają, czy nie. Po wyborach będzie taka sytuacja: będą dwa duże kluby PiS i PO, dosyć zmarginalizowana Samoobrona, znak zapytania można postawić przy PSL i LPR oraz taki mały klub postkomunistyczny. W tym układzie albo PO będzie mogła stworzyć układ z PSL i LiD, albo będzie musiała rozmawiać z PiS. To dwa, na dzisiaj, najbardziej prawdopodobne warianty. Mało prawdopodobny wariant to większość PiS z LPR i Samoobroną. A wariant PiS z PO? Jeżeli decyzja o samorozwiązaniu parlamentu staje się już oczywista, to wybory będą rządziły się swoją dynamiką i swoją logiką. Nie sądzę, żeby PO nie atakowała PiS, i to w sposób bardzo ostry i bolesny. A my oczywiście nie będziemy tutaj bierni. Więc raczej bym nie liczył na to, że ocieplenie w cudzysłowie kontaktów PiS z PO na kilka tygodni przed wyborami może doprowadzić do tego, że kampania nie będzie ostra. Będzie, z powodu bardzo zawziętej kampanii opozycji: proszę spojrzeć na to, co działo się do tej pory. Sygnały o ociepleniu za miesiąc nie będą miały żadnego znaczenia.

Słyszeliśmy też o wariancie wasz prezydent nasz premier, czyli prezydent Lech Kaczyński, premier Platformy.
Jeżeli PO miałaby lepszy wynik niż PiS i zwróciła się do nas z propozycją koalicji, to z pewnością będzie oczekiwała stanowiska premiera. Jeżeli z kolei my stracimy zdolność koalicyjną bo nie będzie wchodził w grę układ z Samoobroną i LPR , PSL nie będzie, a LiD nie wchodzi w rachubę to PO może używać tego typu argumentu: albo my stworzymy koalicję z PiS, ale rezygnujemy z premiera, albo oni stworzą koalicję z postkomunistami. Ale to też stawia PO w niesamowicie trudnej sytuacji. Bo o ile Samoobrona dla PiS była trudnym partnerem i musieliśmy tę żabę zjeść, to komuniści dla PO są wielką ropuchą i nie wiem, czy się nią nie zadławi. Możliwe są różne warianty, dzisiaj bym nie przesądzał przyszłych koalicji, chociaż te dwa kierunki są najbardziej prawdopodobne: PO, PSL jeżeli przejdzie i LiD, albo PO PiS, chociaż nie wiadomo, kto wygra i jaką zdolność koalicyjną będzie miała PO.

Pewne są tylko wcześniejsze wybory?
Według mnie jest bardzo mała szansa na to, żeby odbudować większość wokół tego układu, jaki teraz istnieje. Aczkolwiek w polityce nigdy nie należy mówić nigdy.

_________________________________________________________________

Adam Lipiński, wiceszef PiS, minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj