Zbigniew Krzyżanowski: Co dalej z rządem?
Adam Lipiński: PiS musi podjąć decyzję, czy poprze wniosek o samorozwiązanie parlamentu.
A poprze?
Mamy kilka pewników i kilka obszarów niepewnych. Pewnikiem jest to, że Andrzej Lepper dąży do przyspieszonych wyborów i usiłuje wciągnąć w tę grę cały klub Samoobrony. Według mnie w ten
sposób chce uciec do przodu, ponieważ to najlepszy sposób, żeby sprawy, które dzieją się wokół niego i jego współpracowników, zeszły na drugi plan. Ucieczka do przodu, czyli wymuszenie
na parlamencie decyzji o samorozwiązaniu, oznacza też konsolidację Samoobrony wokół Leppera. Można się z tym nie zgadzać, uważać, że dla Polski jest to zła taktyka, ale dla Andrzeja
Leppera chyba dobra. Drugim pewnikiem jest to, że przyspieszonych wyborów oczekuje i chce PO. Wielokrotnie to formułowali, bardzo prawdopodobne, że uzyskaliby najlepszy wynik i będą w stanie
stworzyć większość parlamentarną. Albo rozmawiając z postkomunistami, albo z PiS.
Gdzie są obszary niepewne?
Sytuacja LPR. Co prawda Roman Giertych solidaryzuje się z Lepperem, ale jednocześnie wysyła sygnały, że zakończenie misji tego parlamentu kończy się w momencie ustania prac niepowstałej
jeszcze komisji do sprawy CBA. Czyli de facto Giertych chce kontynuacji funkcjonowania tego parlamentu. Nie jest też jasna sytuacja działaczy Samoobrony. Widać, że nie wszyscy solidaryzują się
z Lepperem. Mamy takie sygnały od wewnątrz Samoobrony i są też naciski na samego Leppera, by nie nakazywał podać się do dymisji swoim ministrom. I to też jest niepewna sytuacja: nie wiemy do
końca, co się dzieje wewnątrz Samoobrony na linii Lepper – aktyw partyjny. LiD i PSL kompletnie się pogubiły. PSL nie wie, co mu się bardziej opłaca. Bo z jednej strony wcześniejsze
wybory to możliwość wejścia do rządu PO, ale z drugiej – niskie notowania świadczą o tym, że Stronnictwo może w ogóle nie przekroczyć progu. Z kolei jedyną grą, którą może
prowadzić LiD, jest uzyskanie statusu podpartnera koalicyjnego PO. Wszystko, co teraz robią, temu właśnie służy.
Jak na tę sytuację zareaguje PiS?
Już niedługo będziemy mieli pewność, jaki jest aktualny układ sił w parlamencie – zbliża się posiedzenie Sejmu. I jeżeli stwierdzimy, a wszystko na to wskazuje, że straciliśmy
większość, będziemy zwolennikami rozpisania wcześniejszych wyborów.
Po spotkaniu prezydenta z Donaldem Tuskiem usłyszeliśmy, że sprawa jest właściwie uzgodniona, a wybory w październiku.
Wszystkie sygnały, jakie na razie otrzymujemy od naszych koalicjantów, świadczą o tym, że większości już nie ma. Jeżeli tak, najbardziej prawdopodobnym terminem wyborów jest jesień. Bo nie
będziemy się zgadzali ani na rząd mniejszościowy, ani nie będziemy chcieli przeciągać tej sytuacji w nieskończoność, ponieważ to, co się obecnie dzieje – wzajemne zarzuty,
stawianie warunków, kłótnie, kolejne dymisje – powodują, że atmosfera wokół rządu Jarosława Kaczyńskiego będzie się pogarszała. Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby narażać na
to opinię publiczną, rząd, PiS, nie mówiąc o największym poszkodowanym, czyli premierze. Nie widzę powodów, żebyśmy mieli się na to zgodzić.
A czy sama zapowiedź wcześniejszych wyborów nie jest rodzajem gry? Sam pan powiedział, że musicie najpierw się policzyć.
Pewnie tak można to interpretować. Tylko sprawy w koalicji zaszły już tak daleko, że nie wiem, czy jakiekolwiek sygnały mają jeszcze znaczenie. A i atmosfera, jaka powstała wokół rządu,
świadczy o tym, że termin jesienny jest najbardziej prawdopodobny.
Pan wspominał, że na dzisiaj nie wyobraża pan sobie rządu PO – PiS. Ale mamy informację, że podczas spotkania prezydenta z Tuskiem „odbudowano wzajemne
zaufanie”. Zatem w przyszłości taki wariant jest możliwy?
Polityka, niestety, to sztuka tworzenia i konsumowania różnych kompromisów, czy się komuś one podobają, czy nie. Po wyborach będzie taka sytuacja: będą dwa duże kluby PiS i PO, dosyć
zmarginalizowana Samoobrona, znak zapytania można postawić przy PSL i LPR oraz taki mały klub postkomunistyczny. W tym układzie albo PO będzie mogła stworzyć układ z PSL i LiD, albo będzie
musiała rozmawiać z PiS. To dwa, na dzisiaj, najbardziej prawdopodobne warianty. Mało prawdopodobny wariant to większość PiS z LPR i Samoobroną. A wariant PiS z PO? Jeżeli decyzja o
samorozwiązaniu parlamentu staje się już oczywista, to wybory będą rządziły się swoją dynamiką i swoją logiką. Nie sądzę, żeby PO nie atakowała PiS, i to w sposób bardzo ostry i
bolesny. A my oczywiście nie będziemy tutaj bierni. Więc raczej bym nie liczył na to, że ocieplenie – w cudzysłowie – kontaktów PiS z PO na kilka tygodni przed wyborami
może doprowadzić do tego, że kampania nie będzie ostra. Będzie, z powodu bardzo zawziętej kampanii opozycji: proszę spojrzeć na to, co działo się do tej pory. Sygnały o ociepleniu za
miesiąc nie będą miały żadnego znaczenia.
Słyszeliśmy też o wariancie wasz prezydent – nasz premier, czyli prezydent Lech Kaczyński, premier Platformy.
Jeżeli PO miałaby lepszy wynik niż PiS i zwróciła się do nas z propozycją koalicji, to z pewnością będzie oczekiwała stanowiska premiera. Jeżeli z kolei my stracimy zdolność koalicyjną
– bo nie będzie wchodził w grę układ z Samoobroną i LPR , PSL nie będzie, a LiD nie wchodzi w rachubę – to PO może używać tego typu argumentu: albo my stworzymy
koalicję z PiS, ale rezygnujemy z premiera, albo oni stworzą koalicję z postkomunistami. Ale to też stawia PO w niesamowicie trudnej sytuacji. Bo o ile Samoobrona dla PiS była trudnym partnerem
i musieliśmy tę żabę zjeść, to komuniści dla PO są wielką ropuchą i nie wiem, czy się nią nie zadławi. Możliwe są różne warianty, dzisiaj bym nie przesądzał przyszłych koalicji,
chociaż te dwa kierunki są najbardziej prawdopodobne: PO, PSL – jeżeli przejdzie – i LiD, albo PO – PiS, chociaż nie wiadomo, kto wygra i jaką zdolność
koalicyjną będzie miała PO.
Pewne są tylko wcześniejsze wybory?
Według mnie jest bardzo mała szansa na to, żeby odbudować większość wokół tego układu, jaki teraz istnieje. Aczkolwiek w polityce nigdy nie należy mówić nigdy.
_________________________________________________________________
Adam Lipiński, wiceszef PiS, minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów