Koncepcja zmian w zasadach nadzoru właścicielskiego nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa ponownie stała się przedmiotem rozbieżnych poglądów polityków. Może to opóźnić wprowadzenie nowych zasad, których celem ma być zapewnienie przejrzystości i obiektywizmu w procesach naboru kadr do kluczowych z punktu widzenia gospodarki spółek. Chodzi też o wdrożenie w pełni rynkowych reguł zarządzania spółkami z udziałem Skarbu Państwa, a tym samym rynkowych reguł oceny pracy ich statutowych organów. Projekt wpisuje się w efekcie w europejską tendencję traktowania spółek z kapitałem publicznym i oceny ich funkcjonowania na rynku w sposób identyczny jak podmiotów prywatnych.
Reklama
Równie istotne jest, iż planowane zmiany mogą wreszcie pomóc zdjąć ciążące na spółkach z udziałem SP odium państwowych, a zatem upolitycznionych, z mniej kompetentnymi zarządami i radami nadzorczymi. Tymczasem wiele z tych podmiotów to świetnie zarządzane i zrestrukturyzowane przedsiębiorstwa. Przyciągają z rynku pierwszoligowe kadry, funkcjonują z sukcesem na wolnym rynku i mogą bez kompleksów konkurować z największymi ze swojej branży. Korzystając z własnego doświadczenia, pozwolę sobie podkreślić, iż dobra współpraca zarządu i rady nadzorczej ma ogromny wpływ na dobre wyniki przedsiębiorcy. Spółki z udziałem Skarbu Państwa również mogą być liderem na rynku i sięgać po berło narodowych czempionów.
Emocje, jakie towarzyszą proponowanym zasadom, niosą oczekiwanie na rewolucyjne zmiany na ławce kadr w spółkach z udziałem SP. Szkoda, że rzadko przebija się głos rozsądku przypominający prostą i mądrą rynkową zasadę: firmy kierowane przez stabilne zarządy notują dużo lepsze wyniki. Tylko w takich przedsiębiorstwach możliwe jest konsekwentne realizowanie przyjętych strategii i monitorowanie ich efektów. Rynek to rynek, nie da się nim na szczęście łatwo manipulować, wyniki to wyniki, bez rozróżnienia, czy są państwowe, czy prywatne. A karuzele kadrowe w zarządach destabilizują tak samo każdą spółkę, niezależnie od składu akcjonariatu. Proponowane zmiany niosą zatem z sobą jeszcze jedną obietnicę – że nie będziemy świadkami zbyt częstych roszad w zarządach, a prawdziwi profesjonaliści wreszcie będą mogli spokojnie pracować.
Aby zmiany nie wywołały dodatkowego chaosu na rynku, należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, a mianowicie na określenie przepisów przejściowych, które dadzą jasną odpowiedź na pytanie, czy rozstrzygnięcia konkursów przeprowadzonych przed wejściem ustawy w życie nadal będą obowiązywały.
Podsumowując, życzę wszystkim – akcjonariuszom, spółkom oraz opinii publicznej i rynkowi – aby emocje i oczekiwanie na rewolucję nie przysłoniły biznesowego rozsądku.