Trybunał unika rozstrzygnięcia kwestii fundamentalnej, czyli odpowiedzialności Rosjan za ludobójstwo katyńskie, mówiąc, że nie otrzymał od strony rosyjskiej materiałów w tej sprawie. Oczywiście, że nie otrzymał, dlatego że strona rosyjska nie chce tych materiałów wydać.

Reklama

W 2004 roku zostało umorzone śledztwo rosyjskie, a uzasadnienie tego umorzenia wciąż jest objęte klauzulą. Wciąż opinia publiczna nie może do tego dotrzeć, również strona polska.

Druga sprawa to stanowisko władz polskich, które powinno być inne. Władze polskie powinny być stroną w tym postępowaniu, a nie wspierającym rodziny. Ta sprawa powinna być rozstrzygnięta na zasadzie sporu międzypaństwowego, przy użyciu terminu ludobójstwo, bo w 1940 roku mieliśmy do czynienia z ludobójstwem. To, że wymordowano polskich oficerów było konsekwencją tego, że byli oni Polakami.

Trybunał mógł skorzystać z innych źródeł informacji. W 1993 roku prezydent Federacji Rosyjskiej Borys Jelcyn przedstawił stronie polskiej dokumenty, z których jednoznacznie wynika, że decyzję w sprawie ludobójstwa katyńskiego wydał Stalin razem ze swoimi współpracownikami, a wykonał aparat bezpieczeństwa ZSRR.

Mam wrażenie, że mamy do czynienia z próbą zatrzymania całej machiny. Sprawa została skierowana do sekcji Trybunału, która sprawami Rosji się nie zajmuje. Decyzja zapadła większością jednego głosu, więc wszystko wskazuje na to, że przedstawiciel Rosji przeważył.

Mam wrażenie, że Trybunał uciekł od orzekania co do istoty tej sprawy.