Frasyniuk nie kryje rozżalenia rzeczywistością, z jaką przychodzi się borykać polskim przedsiębiorcom. Były polityk, który ma firmę transportową, opowiada m.in. o konieczności kombinowania, co w języku oficjalnym nazywa się "optymalizacją podatkową". - tłumaczy. Dodaje, że rozwiązaniem byłoby stworzenie przez państwo przejrzystych reguł - wtedy.
Innym przykładem jest - według Frasyniuka - prawne umocowanie relacji pracownik-pracodawca. - przekonuje. Przyznaje również, że kilka lat temu rząd zmienił zasady rozliczania kierowców i wzrosły koszty działalności firm transportowych, jego pracownicy sami zaproponowali mu, by pozostał przy starych zasadach, oczywiście nielegalnie.
Frasyniuk do tej pory - jak mówił - kierował się w dużej mierze etosem solidarnościowca i zasadą tworzenia standardów. Ale teraz sam szuka sposobu na ominięcie podatków i pobierania przez państwo składek, by z pensji więcej pieniędzy szło do kieszeni pracownika.
Wspomina również niedawną rozmowę z Tadeuszem Mazowieckim na temat obecnego premiera. - ubolewał.
Jak pozytywny przykład wskazuje Niemcy, gdzie otworzył filię swojej firmy. Opowiada o sytuacji, kiedy zginęły faktury - ani biuro rachunkowe, ani nawet skarbówka nie robiły im z tego powodu problemów, pytały raczej, jak mogą pomóc. - opowiadał Frasyniuk. Wspomniał też o innej kuriozalnej sytuacji - kupno samochodu firmowego w Niemczech jest znacznie tańsze niż w Polsce. - wyliczał. On sam, jak przyznał, jeździ bankowozem, czyli autem przystosowanym do przewozu gotówki, papierów wartościowych. Dlaczego? - mówi ze śmiechem. Ale chwilę potem dodaje już zupełnie serio: Dlaczego państwo nie traktuje mnie poważnie.
Frasyniuk dodaje, że sam zastanawiał się, czy nie zarejestrować swego auta w Niemczech - tym bardziej że mandat z fotoradaru ustawionego w Polsce nie trafi do kierowcy, jeśli jechał on samochodem na niemieckich numerach. - stwierdził. A jemu zdarza się łamać przepisy, bo - jak stwierdził - .
Jego drogówka czasami rozpoznaje. Opowiadał sytuację, w której raz zdarzyło mu się wręczyć policjantowi łapówkę:. Innym razem, kiedy wiózł kolegę i został zatrzymany, usłyszał rozmowę policjantów: