Pomysł wydłużenia urlopu nie jest zły pod warunkiem, że faktycznie byłby to urlop rodzicielski, czyli w większym zakresie dzielony z ojcem dziecka.

Wydłużenie urlopu macierzyńskiego pogorszy sytuację kobiet na rynku pracy, gdyż będą one pracownicami jeszcze większego ryzyka - pracodawca będzie wiedział, że kobieta może mu zniknąć na rok po urodzeniu dziecka. Gdyby był urlop obowiązkowy dla ojców w dłuższym wymiarze czasu, mogłoby to doprowadzić do sytuacji, w której kobieta i mężczyzna byliby w równym stopniu obarczeni ryzykiem posiadania dzieci. Wyrównałoby to szanse kobiet na rynku pracy.

Doświadczenie pokazuje, że z dobrowolnego urlopu ojcowskiego korzysta bardzo niewielu mężczyzn. Gdy zapytano Polaków, dlaczego tak się dzieje, jako najczęstszy powód podawano sytuację ekonomiczną rodziny, z czego można wnioskować, że niewiele osób wie, że jest to urlop pełnopłatny. Wydaje się też, że źle jest widziane, gdy ojciec idzie na urlop. W Polsce nadal kobieta jest postrzegana jako główna opiekunka. Dopóki nie będzie dłuższego urlopu obowiązkowego dla ojców, to się nie zmieni.

Jeśli rzeczywistym celem rządu jest zwiększenie dzietności i zwiększenie liczby kobiet na rynku pracy, trzeba raczej dopracować opiekę instytucjonalną niż wydłużać urlop rodzicielski. Brakuje żłobków, na razie efekty ustawy żłobkowej są marne, rodzice nie mają środków na opiekę instytucjonalną. Nie każdy ma babcię, która zajmie się potomstwem.

Opłacanie składek emerytalnych dla osób prowadzących działalność gospodarczą, zatrudnionych na umowy o dzieło czy nieopłacających składek to nie jest zły pomysł. Raczej nie zachęci do posiadania dzieci, ale na pewno pomoże tym, którzy chcą je mieć.