Dziennik Gazeta Prawana logo

Marcin Król: Władza dla arystokratów

22 stycznia 2013, 07:20
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Prof. Marcin Król
Prof. Marcin Król/Newspix
Zapewne, nie tylko dla mnie, wielkim rozczarowaniem jest to, że nie dokonano żadnych zmian w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Wiadomo, że są to synekury przyznawane zasłużonym lub sposoby na pozbycie się konkurentów.

Oczywiście jest kilku bardzo dobrych posłów i posłanek, ale tylko przypadkiem. Współczesna demokracja wszędzie ma kłopoty z prymitywnym mechanizmem powszechnych wyborów, ale w tym szczególnym przypadku było wiele pomysłów, jak od tego mechanizmu odejść, tak by wybrani zostali ludzie naprawdę kompetentni. Szkoda, ale świadczy to o stanie refleksji polskich (i nie tylko) par tii politycznych nad własną rolą, nad zasobami intelektualnymi, jakimi się dysponuje, nad poziomem kompetencji pojedynczych działaczy i całości partii.

Kto zresztą zna kogoś partyjnego, czyli rzeczywistego, płacącego składki członka partii politycznej? Ja jednego, i to nawet przywódcę partii, ale nie jako polityka, tylko ciekawego i inteligentnego człowieka. Do młodzieżówek partii politycznych garną się najgorsi studenci, znani nam z telewizji posłowie wszystkich partii w większości nie potrafią nawet po polsku przyzwoicie mówić, a głupota rysująca się na ich twarzach jest przygnębiająca. Nie jest to obraz zachęcający. Nawet przepisy niewiele pomogą, a zwłaszcza przepisy wymuszające działalność intelektualną partii. Teoretycznie duże sumy z dotacji powinny być przez partie kierowane na działalność intelektualną think tanków, ale w praktyce nawet jeżeli takie organizmy powstały, to ich poziom przypomina poziom wielu innych dyskusji i debat. Nie próbują zupełnie wykorzystać ludzi niezależnych i rozumnych.

Bezmyślność partii politycznych jest zrozumiała w kategoriach przetrwania. Za wiele pomysłów to za wiele ryzyka, chociaż czasami bezmyślność prowadzi do fatalnych konsekwencji, jak umieszczenie w budżecie dochodów z przyszłych mandatów, co było przejawem albo całkowitej głupoty, albo kompletnej arogancji, albo obu naraz i może Platformie Obywatelskiej zaszkodzić bardziej niż wiele innych niedociągnięć. Wydaje się, że główne partie polityczne w Polsce zatraciły to, co dla każdej organizacji publicznej jest kluczowe, czyli zdolność do samokrytycznego myślenia. A bez takiego myślenia brnie się w błędy, które były łatwe do uniknięcia. Ponadto bez takiego myślenia partia staje się właściwie niepotrzebna, wyjąwszy głosowania w parlamencie oraz ewentualny wpływ na sprawy lokalne. Partie stają się wydmuszkami, a politycy – nawet ci niegdyś bystrzy – powoli głupieją. Ponadto coraz łatwiej, w polskich warunkach, o przesuwanie granicy uczciwości.

Nie chodzi naturalnie o uczciwość w rozumieniu prawa karnego, czyli nie kradnij, bo kradzieże na ogół są karane, lecz o uczciwość w rozumieniu ludzkim. Czyli o zaniechanie powiązań z biznesem, o należyte wyposażanie polityków, a zwłaszcza byłych prezydentów, tak żeby nie musieli wchodzić w szarą strefę. Przecież tych byłych prezydentów nie mieliśmy kilka tysięcy, a ledwie trzech czy czterech i można by wydać na nich nieco pieniędzy.

Będzie zatem jak było, do Brukseli po wyborach pojadą znowu posłowie europejscy tylko z nazwy, a ordynacji wyborczej nie ruszy nawet potop czy trzęsienie ziemi. Jednak pojawił się bardzo interesujący fakt, który nieco zmienia nasze opinie o współczesnej demokracji, a mianowicie przejście do drugiej tury i bardzo prawdopodobne zwycięstwo kandydata na prezydenta Czech Karla von Schwarzenberga (po czesku Karela Schwarzenberga). Nie wiadomo, dlaczego polscy komentatorzy piszą o nim jako o niemieckim lub germańskim arystokracie, a jest to wielka rodzina austriacka i międzynarodowa. Schwarzenberg zaś (miałem okazję go spotykać) jest człowiekiem uchodzącym w Czechach za uczciwego. I na pewno jest uczciwy, a poza tym mądry i bardzo majętny, elegancki i inteligentny. Właściwie nie wiadomo, dlaczego zajął się w ogóle polityką, bo nie jest też szaleńczo ambitny. Wydaje się, że ma poczucie obowiązku, czy też zobowiązania wobec Czech, których jest od urodzenia obywatelem. I taki człowiek nagle się narodowi podoba? Zupełna sensacja, chyba że przypomnieć sobie, jak skorumpowani są i byli inni czescy politycy. Może w Polsce zatem warto do Parlamentu Europejskiego skierować arystokrację (jedną przedstawicielkę już tam mamy).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj