Joanna Racewicz, z zawodu dziennikarka, przekonywała, że śmierć bliskiej osoby jest zwykle doświadczeniem bardzo osobistym. Po 10 kwietnia, jak mówi, kierowało się na nią i na bliskich innych ofiar wiele spojrzeń, które wtedy jeszcze dodawały otuchy. Potem jednak sytuacja się zmieniła.
- mówił gorzko.
Opowiadała, jak na Powązkach ludzie robią sobie zdjęcia z nagrobkami ofiar katastrofy, a między grobami krążą wycieczki z megafonami. - relacjonowała wydarzenia na warszawskim cmentarzu.
Racewicz przyznała, że od tematu Smoleńska nie ma ucieczki, zwłaszcza w jej przypadku. Dziennikarka, która pracuje w telewizyjnej "Panoramie", stwierdziła jednak, że nikogo nie powinno obchodzić, .
Podkreślała, że żałoba rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej jest taka sama jak tych, których bliscy giną w pożarach, wypadkach samochodowych. - mówiła.