Teheran nie będzie już skazany wyłącznie na dyplomatyczne wsparcie Moskwy. Owszem, trudno sobie wyobrazić całkowite odwrócenie sojuszy, skoro Arabia Saudyjska i Izrael – dwaj najwięksi przeciwnicy Iranu w regionie – pozostają w ścisłych związkach ze Stanami Zjednoczonymi. Ale większa swoboda w nawiązywaniu relacji gospodarczych i politycznych sprawi, że Rosja straci atut bycia jedynym sojusznikiem – a to już coś.
Zwłaszcza że w średniej i dłuższej perspektywie Iran może stać się dla Rosji rywalem. Wprawdzie do zagospodarowania złóż irańskiego gazu, drugich co do wielkości na świecie, i skierowania eksportu surowca do Europy potrzeba lat. Choćby na budowę połączeń o odpowiedniej przepustowości. Niemniej możliwość pozyskania alternatywy – zwłaszcza dla uzależnionych od Rosji państw Europy Południowo-Wschodniej – zapowiada się nad wyraz obiecująco. Co musi rodzić nieporozumienia na linii Moskwa – Teheran, jeśli weźmiemy pod uwagę, że polityka energetyczna jest w Rosji narzędziem polityki zagranicznej.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.