Dziennik Gazeta Prawana logo

Polscy marynarze zostaną odbici? Sebastian Kalitowski, były komandos, dla dziennik.pl: Małe szanse

27 listopada 2015, 21:55
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Sebastian Kalitowski (fot. goldenline.pl)
Sebastian Kalitowski (fot. goldenline.pl)/Inne
Sprawa jest poważna, ale zdaniem byłego komandosa i dowódcy z jednostce specjalnej Formoza, należy zachować spokój. "Piraci różnią się od terrorystów tym, że zależy im tylko na pieniądzach" - przyznaje w rozmowie z dziennik.pl komandor Sebastian Kalitowski, pytany o polskich marynarzy porwanych u wybrzeży Nigerii.

- przekonuje komandor Kalitowski, obecnie szef firmy Maritime Safety & Security specjalizującej się w szkoleniach z zakresu bezpieczeństwa morskiego. Kalitowski dobrze zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakie niosą ze sobą ataki uzbrojonych piratów. Jego firma zajmuje się ochroną statków na rejsach dalekomorskich, głównie na tak zwanym Rogu Afryki, czyli w pobliżu słynącego z napadów pirackich Półwyspu Somalijskiego.

Jednak były komandos jednostki morskiej Formoza i płetwonurek bojowy zaleca spokojne podejście do tej sprawy. Przypuszcza, że piraci nigeryjscy będą zachowywać się podobnie jak somalijscy.

- zaznacza komandor Kalitowski.

Jego zdaniem napadu na polską załogę drobnicowca "Szafir" nie należy odbierać jako działania celowo wymierzonego w Polskę. Zwraca uwagę, że statek płynął pod cypryjską banderą, choć rzeczywiście czymś rzadko spotykanym jest sytuacja, w której ofiarą ataku pada załoga jednorodna narodowościowo. - przypomina ekspert w rozmowie z dziennik.pl.

8475551-drobnicowiec-szafir.jpg
Drobnicowiec "Szafir"

Czy pięciu porwanych polskich marynarzy może spodziewać się odsieczy ze strony nigeryjskich lub innych służb specjalnych? Kalitowski powątpiewa. - zauważa były komandos. W 2011 roku doszło do nieudanej próby odbicia zakładników z frachtowca należącego do jednej z niemieckich firm. Nie udało się wówczas odbić członków załogi. W wyniku akcji piraci zabili dwóch marynarzy, a jeden utonął.

Dlatego o wiele lepszym i bezpieczniejszym dla obu stron rozwiązaniem jest wpłacenie okupu. Tym bardziej, że armatorzy wykupują specjalne ubezpieczenia - Kidnap and ransom insurance - właśnie na taką ewentualność.

Samo przekazanie okupu wygląda różnie. Aby uniknąć konfrontacji i tym samym zagrożenia dla uprowadzonych, nie używa się do tego statków. wyjaśnia szef Maritime Safety & Security. Jego zdaniem, wiele wskazuje na to, że również dla uprowadzonej polskiej załogi wszystko skończy się szczęśliwie.

W nocy z czwartku na piątek u wybrzeży Nigerii uprowadzono pięciu marynarzy ze statku "Szafir" płynącego pod cypryjską banderą. Jednostka należy do armatora ze Szczecina.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj