Dziennik Gazeta Prawana logo

O. Malicki: To nonsens, że w klasztorze nie ma pokus

16 marca 2017, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
O. Jan Malicki, Prowincjał Warszawskiej Prowincji Karmelitów Bosych
O. Jan Malicki, Prowincjał Warszawskiej Prowincji Karmelitów Bosych/Dziennik Gazeta Prawna
Powszechne rozumienie jest błędne. Post zdecydowanie nie jest kwestią diety. (...) Zastąpienie mięsa wykwintnym, drogim sushi nie jest autentycznym aktem ani wstrzemięźliwości, ani postu - tłumaczy w rozmowie z Robertem Mazurkiem o. Jan Malicki, Prowincjał Warszawskiej Prowincji Karmelitów Bosych.

Jestem na diecie. To się nie liczy?

Ważna jest intencja.

Schudłbym chętnie.

W takim razie się nie liczy.

Mięsa nie jem, żadnych słodyczy, nic, a ojciec mi mówi, że się nie liczy?! Skandal.

Albo chce pan przeżyć Wielki Post, albo zrobić sobie turnus odchudzający. Sorry, ale to nie jest to samo.

Już myślałem, że taki wegehipster to katolicki ortodoks.

Niby dlaczego?

Nie je mięsa, mleka, słodyczy, nie pije. Na ciuchy nie wydaje, bo i tak wygląda jak bezdomny. Post 24 godziny na dobę.

W takim razie zachowuje wstrzemięźliwość, taki post świecki. Jeszcze tylko to wszystko w imię Boże, z modlitwą oraz jałmużną, wyzbyciem się zła – i już będziemy mieli post.

W powszechnym rozumieniu post to kwestia diety.

W takim razie powszechne rozumienie jest błędne. Post zdecydowanie nie jest kwestią diety. Jeśli ktoś nie je mięsa, ryb, odmawia sobie słodyczy czy alkoholu, to zachowuje wstrzemięźliwość.

Inni odmawiają sobie Facebooka czy imprez.

To może być jakaś forma umartwienia często towarzysząca postowi, ale to nie załatwia sprawy. To nadal rytualne wypełnienie obowiązków religijnych. A nam chodzi o pełną autentyczność – nie robię czegoś, bo muszę, a dlatego, że chcę. I jeszcze wiem, dlaczego to robię.

Właściwie dlaczego to robię?

Post chrześcijański – nie da się tego inaczej powiedzieć – ma na celu zjednoczenie z Bogiem, zrobienie miejsca dla Niego, usłyszenie Jego głosu, poczucie Jego obecności. Dopiero wtedy człowiek może odnowić się całkowicie, zyskać prawdziwą radość.

Mnie uczono, żeby nie jeść mięsa. Swoją drogą to sushi mógłbym?

Sam pan widzi absurd takiego rozumowania. Dobrze, że powstrzyma się pan od jedzenia mięsa, zwłaszcza jeśli pan je lubi…

Bardzo.

Ale zastąpienia mięsa wykwintnym, drogim sushi nie jest autentycznym aktem ani wstrzemięźliwości, ani postu. Dla kogoś, kto uwielbia mięso, to, że się od jego jedzenia powstrzyma, jest wyrzeczeniem, dla wegetarianina – żadnym, bo i tak go nie je. Jednocześnie doceniłbym postawę wielu wegan, bo u nich za dietą coś się kryje. Dla wielu z nich jest to opowiedzenie się za życiem, niechęć do zabijania i męczenia zwierząt.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj