Dziennik Gazeta Prawana logo

Andrysiak: Politycy i wyborcy żyją we własnych bańkach informacyjnych

20 stycznia 2018, 18:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Informacje
Informacje/Shutterstock
O konsekwencjach życia w bańce informacyjnej i manowcach, na jakie nas to wiedzie.

Pewnie wszyscy obrazilibyśmy się, gdyby ktoś o nas napisał, że mamy ograniczone horyzonty. Bo przecież czytamy, jesteśmy wykształceni oraz racjonalni. A jednak ten horyzont, przez który patrzymy na świat, skurczył się nam do niewielkiej szczeliny, przez którą zauważamy tylko to, co zgodne z naszymi wyobrażeniami. I nie łudźmy się, że to problem tylko przeciwników. PiS w 2015 r. ogłaszał – wbrew danym – że Polska jest w ruinie, dziś Platforma twierdzi, że z naszą gospodarką kiepsko. Media, wyborcy, politycy żyją we własnych bańkach i nie dopuszczają do siebie myśli, że przeciwnik też może mieć rację. Choćby naprzeciw nas stanął pluton noblistów, ważne będzie tylko, jaką ma naszywkę na mundurach: naszą czy nie naszą.

Nie wierzycie? To wyobraźmy sobie taką sytuację. Jest koniec stycznia 2018 r., na zwołanej w trybie pilnym konferencji wstrząśnięty premier Mateusz Morawiecki prezentuje odnaleziony fragment ładunku wybuchowego z prezydenckiego tupolewa. Wykopany, zbadany, skonsultowany z największymi światowymi sławami, nieodwołalnie dowodzi, że jednak doszło do zamachu. Telewizje wypluwają czerwone paski z zawrotną prędkością, rozgłośnie radiowe przerywają programy, redaktorzy naczelni wiszą na telefonach, planując wydania specjalne gazet. A dwa polskie plemiona przyglądają się temu spektaklowi z ekscytacją, ale przecież swoje wiedzą. Lud pisowski krzyczy: wiedzieliśmy! Od zawsze, od pierwszego dnia, przecież to była oczywista oczywistość. Ten drugi, antypisowski, warczy przez zęby: fałszywka. Była bomba termobaryczna, sztuczna mgła, teraz jest kawałek złomu robiący za ruski granat. Wiadomo, wariaci od Macierewicza.

A gdyby sytuacja była inna, gdyby Amerykanie wypuścili w świat pełne nagranie ostatniej telefonicznej rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z Lechem, a tam bez żadnych dwuznaczności stałoby, że to Jarosław zmusił brata do kontynuacji lotu do Smoleńska, reakcje będą takie same. Jedni: kłamstwo, drudzy: wiedzieliśmy.

W zasadzie mógłbym przyjąć zakłady, że wielu czytelników tego tekstu, już czytając to zdanie, ma wyrobioną opinię na temat jego całości. Obojętne, co tam niżej się znajdzie, tylko po przeczytaniu tytułu i wstępu decydujecie, czy go udostępniać, komentować, pominąć obojętnym milczeniem czy też zhejtować. To znany z psychologii efekt potwierdzenia. Preferujemy informacje, które powielają nasze wyobrażenia, bez znaczenia, czy są prawdziwe, czy nie. Takie wybieramy i zapamiętujemy. Dzięki tej postawie zapewniamy sobie psychiczne poczucie komfortu. Problem w tym, że w środowisku internetowym nasze poznanie ogranicza mechanizm zwany bańką informacyjną. A jeszcze większy problem jest taki, że ten schemat przełożyliśmy na nasze zachowania w rzeczywistości. Co prowadzi do tego, że wiemy tyle, ile wiedzieliśmy wcześniej, bo nic nowego do nas nie dociera.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj