Dziennik Gazeta Prawana logo

Wróbel: Żyjemy w kraju, w którym część obywateli żywi wobec Drugich uczucia mordercze

19 października 2018, 07:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jan Wróbel
Jan Wróbel/Dziennik Gazeta Prawna
Lubię, naprawdę lubię wytykać publicystom i politykom przesadę w werbalnych atakach. Żyjemy w kraju, w którym część obywateli żywi wobec Drugich uczucia mordercze.

Moralne wykluczanie, dla mnie mające raczej groteskowy wymiar („nie przejdziecie tędy!”, „nie przyjmę medalu!”, „on się do niego uśmiechnął!”), część z nas może prowadzić do wniosku, że warto naprawdę wykluczać wrogów ze świata żywych. Tu i ówdzie ten i ów marzy pewnie o tym. Lepiej zatem nie polewać żaru benzyną. Tak myślę w dni parzyste.

Jednak w nieparzyste trochę mi przechodzi. Nie bez znaczenia jest przecież to, kto i co mówi. Robert Biedroń, jakby nie oceniać jego politycznych tańców, nie jest przecież ulicznym zabijaką. Naprawdę nie wolno mu powiedzieć „tresować” w odniesieniu do polityczki, która ku rozczarowaniu takich ludzi jak on, zerwała z lewicą, aby wtulić się w misie kudły prawicowej koalicji? Grzegorz Schetyna, polityk szczerze i często antypatyczny, nie ma w swoich dokonaniach ani jednego czynu, który uprawniałby do przypuszczeń, że mówiąc „szarańcza” podprogowo nawołuje swoich do fizycznego wyniszczania pisowców. Naprawdę nie wolno mu użyć czytelnego porównania, że Polskę obsiadła „pisowska szarańcza”? (Znacznie gorsze było „Pójdziecie siedzieć”, które jawnie zapowiadało drukowanie wyroków sądów przez przyszłą, platformerską władzę).

Ani Biedroń, ani Schetyna nie nawołują do przemocy. Dogryzają. Elegancko? Niezbyt. Trafnie? Owszem. Czy ich słowa mogą kogoś zachęcić do rozwiązywania polskich problemów ogniem i mieczem? Raz w roku i kij od miotły może wystrzelić, mawia się w wojsku. No właśnie, może wystrzelić, ale tylko tam, gdzie na co dzień prawdziwe karabiny strzelają naprawdę. Polska (jeszcze?) nie jest garnizonem, w którym przemoc polityczna jest na tyle oczywistym elementem dnia, że nie ma miejsca na przenośnie. „Dorżnąć watahę” oznacza w garnizonie rozkaz, nie zabawę w cytaty.

Warto – i w dni parzyste, i w dni nieparzyste – starać się, by Polska nie stała się polem bitwy prawdziwej. Co do tej werbalnej – lepiej być czujnym niż biernym, ale i lepiej być przytomnym niż histerycznym. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj