Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy powinniśmy podziękować ambasador Mosbacher? [OPINIA]

29 listopada 2018, 06:57
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Mosbacher
Mosbacher/PAP
Po co ambasador Georgette Mosbacher przyjechała do Polski? Żeby pilnować interesów administracji Stanów Zjednoczonych i amerykańskich firm. Oburzanie się na to, jakimi robi to metodami, nie ma większego sensu, bo rozliczana jest ze skuteczności, a nie dyplomatycznej formy. Tym bardziej że nową formę działania USA na świecie nadał już dawno prezydent Donald Trump.

Działanie ambasadora w Polsce nie odbiega w żaden sposób od stylu biznesowo-transakcyjnego, jaki obecnie obowiązuje na szczytach amerykańskiej władzy. Każdy, kogo to dziwi, pewnie nie potraktował poważnie słów "America first", które są dzisiaj obowiązującą doktryną w polityce zagranicznej USA. Oczywiście ludzie nie powinni znać kuchni robienia polityki, a już szczególnie dyplomacji. Noty nie powinny wyciekać do mediów. Bo ich styl nie przypomina kurtuazyjnej korespondencji. Amerykanie zbudowali przez lata skuteczną i wielopoziomową sieć lobbingu ekonomicznego i politycznego na całym świecie. Są to izby handlowe, think tanki, fundacje, a nawet firmy konsultingowe czy kancelarie prawne. Potężna organizacja – Izba Handlowa Stanów Zjednoczonych (United States Chamber of Commerce) działa na szczeblu federalnym USA i jej głównym celem jest lobbowanie na rzecz korzystnych dla jej członków rozwiązań w amerykańskim rządzie. Liczy przeszło 3 mln członków. Ma też dział spraw międzynarodowych liczący 70 ekspertów ulokowanych w Waszyngtonie oraz w stolicach kluczowych partnerów gospodarczych USA: Pekinie, Brukseli, Delhi, Rio de Janeiro czy Seulu. Dysponuje także siecią grubo ponad 100 amerykańskich izb handlowych rozlokowanych w przeszło 100 krajach, także w Polsce. Amerykanie odrobili wiele lat temu lekcję z dyplomacji ekonomicznej. Miesiąc temu ambasador USA spotkała się z wiceministrem finansów Filipem Świtałą. Dla USA, a właściwie tamtejszych firm, problemem są zmiany podatkowe, a tych obecnie rządząca ekipa wprowadza hurtową liczbę. Tym razem na agendzie pojawił się podatek u źródła, którego zmiana nie była dobra dla biznesu amerykańskiego. Mimo swoistej "interwencji" legislacja przeszła w niezmienionym kształcie przez parlament i doczekała się podpisu prezydenta. Argumenty administracji USA były zapewne słuszne. Podobnie jak te, które ma Ministerstwo Finansów znajdujące się wciąż w fazie domykania ostatnich luk i uszczelniania systemu podatkowego. Z Georgette Mosbacher współpracować wciąż będziemy musieli, więc nie ma się co obruszać na to, w jakim stylu broni marki made in USA. Francuski polityk Maurice Couve de Murville powiedział, że sztuka dyplomacji polega na umiejętności pokrajania tortu w taki sposób, aby każdy uważał, że dostał największy kawałek. Widać amerykańska administracja wie, że nie musi się martwić o swój kawałek tortu, bo on zawsze jest największy i nie ma powodu udawać, że jest inaczej.

Może w takim razie – mówiąc ironicznie – powinniśmy podziękować pani ambasador, że to, co dyplomaci zwykle starają się ukryć, ona wyłożyła na stół? Jej namolność zrobiła na rządzie takie wrażenie, że postanowił dać jej pstryczka w nos. Bo tak należy potraktować fakt ujawnienia pisma. Wiele wskazuje na to, że wypłynęło ono z polskiej strony. A jeśli tak się stało, to znaczy, że jej zachowania musiały robić naprawdę duże wrażenie. Bo ujawnienie konfliktu to dla rządu spory kłopot. Z trzech powodów. Po pierwsze, nie ma wątpliwości co do proamerykańskości tego gabinetu. Po drugie, ujawnienie tego typu traktowania pokazuje, że polityka asertywności akurat w przypadku USA jest testowana z poważnymi kłopotami. Wreszcie bezpośrednim powodem ostatniego spięcia jest sprawa TVN. Nie ma wątpliwości, że Mosbacher w tej kwestii reaguje nie tylko z powodu ideowych przekonań. Bo w końcu Donald Trump potrafi być naprawdę obcesowy wobec prasy. Powodem jest też oczywiście to, że właścicielem TVN jest firma amerykańska. Ale fakt pozostaje faktem – dla rządu reakcja na list to ostateczność. – To był wierzchołek góry lodowej, musiało dojść do takiego przesilenia. Jeśli nie teraz, to w ciągu kilku miesięcy – powiedział nam jeden z liczących się polityków obozu rządowego. Można powiedzieć: Amerykanie tacy są. Są twardzi i mają przyziemne podejście. Ale spora część z nich wie także, że forma, zwłaszcza w dyplomacji, jest ważna. Jeśli pani ambasador faktycznie proponowała przychodzenie do niej z projektami zmian prawa, aby zobaczyć, czy nie naruszają interesów "naszych krajów" – wzbudza to jedynie politowanie. Właśnie od tego poszczególne kraje mają dyplomatów, by śledzili m.in. zmiany w prawie. Gdyby przyjąć model Mosbacher, placówka składałaby się z samego ambasadora.

Na razie spór wygląda na spięcie nie tyle w relacjach Polska – USA, ale raczej Georgette Mosbacher – Aleje Ujazdowskie i grę pod tytułem kto kogo przetrzyma. Obie strony mają zbyt dużo długofalowych interesów, by sprzeczka dotycząca formy stosunków, a nie treści, im zaszkodziła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Autor bez zdjęcia
Grzegorz Osiecki

Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj