Dziennik Gazeta Prawana logo

"Moraweicki" i "Brudzińksi" w liście do premiera Polski. "Ambasador Mosbacher świetnie reprezentuje nasz kraj w Polsce"

28 listopada 2018, 10:03
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Georgette Mosbacher
Georgette Mosbacher /X.com
Amerykańska ambasador w Polsce Georgette Mosbacher świetnie radzi sobie z reprezentowaniem rządu USA w Polsce - oświadczyła we wtorek (czasu lokalnego) rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert, proszona o komentarz do listu Mosbacher do premiera Mateusza Morawieckiego. Głos w sprawie listu zabrała też rzeczniczka rządu.

- przekazała w środę PAP rzeczniczka rządu. - podkreśliła. Kopcińska wskazała również, że Polska - tak samo, jak USA - ceni sobie wolność słowa i - zaznaczyła.

Rzeczniczka Departamentu Stanu: Mosbacher świetnie sobie radzi

- oceniła z kolei wcześniej Heather Nauert na briefingu w odpowiedzi na pytanie reportera agencji AP. Zwrócił on uwagę na popełnione w liście błędy w pisowni nazwisk polskich polityków oraz wskazał, że ogólny ton listu "nie przypadł Polakom do gustu".

Nauert przypomniała, że Mosbacher ma polskie korzenie oraz "reprezentuje nasze ideały i wartości", w tym wolność prasy. Reporter AP zauważył, że pochodzenie ambasador nie uchroniło jej przed błędami w polskich nazwiskach.

Rzeczniczka zaznaczyła, że jeśli chodzi o tę sprawę, może jedynie powiedzieć, że Mosbacher "świetnie sobie radzi, reprezentując nas" w Polsce, i podziękowała jej za wykonywaną "dobrą pracę".

Błaszczak: Chciałbym tak to widzieć, że mamy do czynienia z pewnym nieporozumieniem

- powiedział Błaszczak, komentując w PR1 doniesienia mediów. Szef MON powiedział też, iż chciałby - wskazał.

Błaszczak mówiąc o swojej współpracy z panią ambasador ocenił ją jako i dodał, że wspólnie pracują nad realizacją Fortu Trump. Przypomniał też, że odkąd objął stanowisko ministra obrony narodowej, był pięć razy w Waszyngtonie, a ostatnie wizyty przygotowywał rozmawiając z ambasador Mosbacher.

W poniedziałek tygodnik "Do Rzeczy" jako pierwszy poinformował, że amerykańska ambasador przesłała na ręce premiera Morawieckiego list, komentujący śledztwo w sprawie środowisk neonazistowskich w Polsce oraz materiału telewizji TVN na ten temat.

We wtorek prezydencki rzecznik Błażej Spychalski potwierdził doniesienia mediów o tym, że kopia listu ambasador USA do Morawieckiego, przeznaczona do wiadomości prezydenta Andrzeja Dudy, wpłynęła do Kancelarii Prezydenta.

"Do Rzeczy" napisał też, że wicepremier oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin odwołał spotkanie z Mosbacher po jej wypowiedzi o ostrej reakcji Kongresu USA w przypadku ewentualnego łamania wolności słowa w Polsce. Służby prasowe resortu potwierdziły we wtorek, że spotkanie zostało odwołane, nie skomentowały jednak powodów tej decyzji.

Na Twitterze dziennikarze "Dziennika Gazety Prawnej" i radia RMF FM opublikowali zdjęcie listu Mosbacher. Wynika z niego, że ambasador popełniła błąd w nazwisku polskiego premiera, pisząc "Moraweicki", a później także w nazwisku szefa MSWiA, które zapisano jako "Brudzińksi".

W liście Mosbacher wyraża "głębokie zaniepokojenie niedawnymi zarzutami wysuwanymi przez przedstawicieli polskiego rządu wobec dziennikarzy i kierownictwa TVN i Discovery". Wyjaśnia, że chodzi o wyemitowany w TVN24 reportaż dotyczący działalności neonazistów w Polsce.

Ambasador zwraca uwagę na tweet Brudzińskiego dotyczący tego programu. Chodzi prawdopodobnie o wpis z 16 listopada. "Kiedy w polskim Sejmie mówiłem o ludziach którzy pod zdjęciem Hitlera i swastyką hajlują to byłem przekonany, że to garstka idiotów i imbecyli. Byłem naiwny. Wygląda na to, że była to ohydna, odrażająca i dewastująca wizerunek Polski w świecie prowokacja. Co na to właściciele TVN?" - napisał wówczas szef MSWiA.

"To zadziwiające, że publiczne osoby atakują dziennikarzy, którzy pełnią funkcję niezależnych mediów w tętniącej życiem polskiej demokracji", a "członkowie rządu wydają się teraz bardziej zainteresowani podważaniem pobudek dziennikarzy i próbą powiązania TVN z ekstremizmem" - pisze w liście Mosbacher.

Ambasador wyraża na koniec przekonanie, że przedstawiciele polskiego rządu "przestaną atakować, nie mówiąc już o ściganiu, niezależnych dziennikarzy, którzy reprezentują interes publiczny i wzmacniają nasze społeczeństwa".

Odręcznie ambasador dopisała, że "musimy rozwiązać ten problem, ponieważ stoi on na przeszkodzie ważniejszym sprawom".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj