Błażej Spychalski przyznaje, że pismo ambasador USA trafiło też do prezydenta Andrzeja Dudy. - powiedział rzecznik głowy państwa. Dodał, że nie chce komentować treści pisma.
"Do Rzeczy" ustaliło, że do rozmów między Jarosławem Gowinem a ambasador USA miało dojść z jej inicjatywy. Powodem odwołania spotkania miała być wypowiedź ambasador dotycząca ostrej reakcji amerykańskiego Kongresu w przypadku ewentualnego łamania wolności słowa w Polsce.
Wicepremier miał odebrać ją jako przykład nieformalnego nacisku na ustawodawcę oraz lobowania za konkretną stacją telewizyjną, czyli TVN-em. Mosbacher w środę odwiedziła Sejm, gdzie spotkała się z członkami zespołu parlamentarnego Polska-Stany Zjednoczone. Tematem głównym miały być wizy, ale poruszyła ona również kwestię wolności mediów.
– – mówiła Mosbacher.
Z informacji "Do Rzeczy" wynika także, że ambasador USA wysłała w tej sprawie również list do premiera Mateusza Morawieckiego. Miała skomentować w nim śledztwo ws. reportażu o neonazistach wyemitowanego przez TVN, którego właścicielem jest amerykańskie Discovery Communications. Jak podaje "Do Rzeczy", ambasador USA za niedopuszczalny uważa fakt, iż osoby publiczne podważają wiarygodność stacji TVN, a wyrażane przez polityków publicznie wątpliwości – co do rzetelności materiału – amerykańska ambasador nazywa atakami na "niezależnych dziennikarzy”.
I to właśnie doniesienia o liście sprawiły, że w stronę Mosbacher posypała się lawina krytycznych komentarzy.
- komentuje na Twitterze publicysta Łukasz Warzecha.
– pisze z kolei tygodnik "Sieci" na Facebooku.
- napisała posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.
Pani G. Mosbacher @USAmbPoland,
— Krystyna Pawłowicz (@KrystPawlowicz) 26 listopada 2018
jako poseł na Sejm RP ŻĄDAM od Pani szacunku dla Narodu i Państwa Polskiego i jego demokrat wybranych władz.
Proszę szanować nasze zwyczaje i polskie prawo,które wiąże wszystkich,także antypolską,antydemokratyczną stację TVN.
– pisze publicysta Stanisław Janecki.
Szanowna Pani Ambasador Mosbacher, dziękujemy za wskazanie nam, troglodytom, jak powinniśmy się zachowywać wobec wyższych cywilizacji i wzorców, np. tych z Pani Indiany. Jak zginać karki i oddawać hołdy. I przepraszamy za nieodpowiedzialne ataki na święty TVN. Wdzięczni rabowie.
— Stanisław Janecki (@St_Janecki) 26 listopada 2018
- stwierdził z kolei Cezary Gmyz z TVP.
Szanowna Pani Ambasador, uprzejmie proszę uzupełnić swoją wiedzę o historii Polski. Polacy od trzech stuleci, szczerze nienawidzą, kiedy ambasadorzy mylą rolę dyplomaty z rolą namiestnika https://t.co/nTti0X3eAM
— Cezary „Trotyl” Gmyz (@cezarygmyz) 26 listopada 2018
A tak wygląda list Pani Ambasador do premiera pic.twitter.com/MUbYuGzTLA
— Bartek Goduslawski (@BGoduslawski) 27 listopada 2018
Dworczyk: Działania rządu wypływają wyłącznie z polskiej racji stanu - żadne listy nie mają na nie wpływu
To, że ambasadorzy zabiegają o sprawy swoich krajów, jest sprawą naturalną; jednak działania polskiego rządu oraz premiera wypływają wyłącznie z polskiej racji stanu - żadne listy i wystąpienia nie mają na nie wpływu - oświadczył we wtorek szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.
Dworczyk pytany we wtorek, czy potwierdza istnienie listu ambasador USA, odparł:.
Jak zaznaczył, "to, że poszczególni ambasadorzy zabiegają o sprawy swoich krajów, swoich stolic oraz firm krajów, które reprezentują - to jest sprawa dość naturalna".
Jednak - jak podkreślił szef KPRM - "rząd Polski oraz premier Morawiecki kierują się wyłącznie interesem państwa polskiego". - oświadczył Dworczyk.
"Do Rzeczy" napisało, że oficjalnie przedstawiciele polskiego rządu nie chcą listu komentować. Tłumaczą, że będą o nim rozmawiać dopiero po ewentualnym jego upublicznieniu, a decyzja w tej sprawie należy do premiera.