Dziennik Gazeta Prawana logo

Ostra krytyka ambasador USA. Prawicy nie spodobał się list, który napisała do premiera Morawieckiego

27 listopada 2018, 17:08
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Georgette Mosbacher
Georgette Mosbacher /X.com
Krytyczne komentarze wobec ambasador USA pojawiły się po tym, jak wysłała ona list do premiera Morawieckiego, w którym skomentowała śledztwo ws. reportażu o neonazistach wyemitowanym przez TVN. Wcześniej portal "Do Rzeczy" napisał, że Jarosław Gowin odwołał spotkanie z Georgette Mosbacher, najprawdopodobniej z powodu jej ostatniej wypowiedzi, w której upominała polskie władze w kwestii wolności mediów.Tymczasem rzecznik prezydenta przyznaje, że kopia pisma trafiła do Pałacu.

Błażej Spychalski przyznaje, że pismo ambasador USA trafiło też do prezydenta Andrzeja Dudy. - powiedział rzecznik głowy państwa. Dodał, że nie chce komentować treści pisma.

"Do Rzeczy" ustaliło, że do rozmów między Jarosławem Gowinem a ambasador USA miało dojść z jej inicjatywy. Powodem odwołania spotkania miała być wypowiedź ambasador dotycząca ostrej reakcji amerykańskiego Kongresu w przypadku ewentualnego łamania wolności słowa w Polsce.

Wicepremier miał odebrać ją jako przykład nieformalnego nacisku na ustawodawcę oraz lobowania za konkretną stacją telewizyjną, czyli TVN-em. Mosbacher w środę odwiedziła Sejm, gdzie spotkała się z członkami zespołu parlamentarnego Polska-Stany Zjednoczone. Tematem głównym miały być wizy, ale poruszyła ona również kwestię wolności mediów.

– mówiła Mosbacher.

Z informacji "Do Rzeczy" wynika także, że ambasador USA wysłała w tej sprawie również list do premiera Mateusza Morawieckiego. Miała skomentować w nim śledztwo ws. reportażu o neonazistach wyemitowanego przez TVN, którego właścicielem jest amerykańskie Discovery Communications. Jak podaje "Do Rzeczy", ambasador USA za niedopuszczalny uważa fakt, iż osoby publiczne podważają wiarygodność stacji TVN, a wyrażane przez polityków publicznie wątpliwości – co do rzetelności materiału – amerykańska ambasador nazywa atakami na "niezależnych dziennikarzy”.

I to właśnie doniesienia o liście sprawiły, że w stronę Mosbacher posypała się lawina krytycznych komentarzy.

- komentuje na Twitterze publicysta Łukasz Warzecha.

To jest skandal dyplomatyczny, nie żadna wpadka! Trudno będzie po tym przejść do porządku dziennego. Bo czy fakt, że...

Opublikowany przez Tygodnik Sieci Poniedziałek, 26 listopada 2018

– pisze z kolei tygodnik "Sieci" na Facebooku.

- napisała posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.

Pani G. Mosbacher @USAmbPoland,
jako poseł na Sejm RP ŻĄDAM od Pani szacunku dla Narodu i Państwa Polskiego i jego demokrat wybranych władz.
Proszę szanować nasze zwyczaje i polskie prawo,które wiąże wszystkich,także antypolską,antydemokratyczną stację TVN.

Krystyna Pawłowicz (@KrystPawlowicz) 26 listopada 2018

– pisze publicysta Stanisław Janecki.

Szanowna Pani Ambasador Mosbacher, dziękujemy za wskazanie nam, troglodytom, jak powinniśmy się zachowywać wobec wyższych cywilizacji i wzorców, np. tych z Pani Indiany. Jak zginać karki i oddawać hołdy. I przepraszamy za nieodpowiedzialne ataki na święty TVN. Wdzięczni rabowie.

Stanisław Janecki (@St_Janecki) 26 listopada 2018

- stwierdził z kolei Cezary Gmyz z TVP.

Szanowna Pani Ambasador, uprzejmie proszę uzupełnić swoją wiedzę o historii Polski. Polacy od trzech stuleci, szczerze nienawidzą, kiedy ambasadorzy mylą rolę dyplomaty z rolą namiestnika https://t.co/nTti0X3eAM

Cezary „Trotyl” Gmyz (@cezarygmyz) 26 listopada 2018

A tak wygląda list Pani Ambasador do premiera pic.twitter.com/MUbYuGzTLA

Bartek Goduslawski (@BGoduslawski) 27 listopada 2018

Dworczyk: Działania rządu wypływają wyłącznie z polskiej racji stanu - żadne listy nie mają na nie wpływu

To, że ambasadorzy zabiegają o sprawy swoich krajów, jest sprawą naturalną; jednak działania polskiego rządu oraz premiera wypływają wyłącznie z polskiej racji stanu - żadne listy i wystąpienia nie mają na nie wpływu - oświadczył we wtorek szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Dworczyk pytany we wtorek, czy potwierdza istnienie listu ambasador USA, odparł:.

Jak zaznaczył, "to, że poszczególni ambasadorzy zabiegają o sprawy swoich krajów, swoich stolic oraz firm krajów, które reprezentują - to jest sprawa dość naturalna".

Jednak - jak podkreślił szef KPRM - "rząd Polski oraz premier Morawiecki kierują się wyłącznie interesem państwa polskiego". - oświadczył Dworczyk.

"Do Rzeczy" napisało, że oficjalnie przedstawiciele polskiego rządu nie chcą listu komentować. Tłumaczą, że będą o nim rozmawiać dopiero po ewentualnym jego upublicznieniu, a decyzja w tej sprawie należy do premiera.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj