Dziennik Gazeta Prawana logo

Wróbel: W czasach radnego Kałuży uciekinierzy z Nowoczesnej to co najwyżej pragmatycy. Szczęście, że przytuli ich Schetyna

7 grudnia 2018, 07:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jan Wróbel
Jan Wróbel/Dziennik Gazeta Prawna
Dlaczego właściwie zapisywali się do Nowoczesnej – ci, którzy opuszczają teraz to ugrupowanie – by przeskoczyć do PO? Po kiego diabła zakładali partię, która rzuciła wyzwanie Platformie Obywatelskiej, by chronić się pod jej skrzydłami?

Najpierw popsuli Platformie wynik wyborczy i ułatwili PiS zwycięstwo, a teraz chcą ułatwić wygraną PO, zaś popsuć wynik liberalnej partii, jaką pozostanie Nowoczesna. Rozumiem, że w czasach, w których standard bezczelnego cynizmu politycznego ustanawia śląski radny Wojciech Kałuża, uciekinierzy z Nowoczesnej to co najwyżej pragmatycy. Szczęście, że przytuli ich akurat Grzegorz Schetyna, znany Pan Anakonda.

Odwieczny publicystyczny temat: "Czy w polityce ważniejsze są wartości czy skuteczność" – to tylko wariant zagadnienia, czy należy myć ręce, czy jednak nogi. Polityka pozbawiona wartości staje się jałowa, a na koniec nieskuteczna. Od wielu lat króluje w Polsce przekonanie, że partia, która nazywałaby się np. "Socjalistyczna", skończyłaby marnie. W moim przekonaniu nie zauważono momentu, w którym jakaś część Polaków zmęczyła się niedookreśleniami "Sprawiedliwości", "Obywatelskości" czy "Kukizowatości". Nie próbuje się socjalistycznego, jawnego programu, bo nie. A szkoda, bo akurat z myśli socjalistycznej wynika zestaw spójnych odpowiedzi na prawie wszystkie pytania z gatunku "co z tą Polską?". Podobnie jest z programem liberalnym. Kiedy odrzeć go z pychy ludzi podobnych do Ryszarda Petru, idea ta okazuje się doktryną solidarności. Liberał XXI wieku chce, aby każdy miał równy dostęp do wykształcenia i pracy, swobodę zawierania związków partnerskich i wolność w rozporządzaniu swoimi pieniędzmi, czyli wolność ograniczoną potrzebami wspólnotowymi. Liberał nie musi być zadufanym egoistą, a socjalista nie musi być nadętym biurokratą państwowym albo związkowym.

Rozumiem, że tłumaczenie (i tłumaczenie się), o co chodzi naprawdę w naszej doktrynie, jest czasochłonne, a rezultaty przyjdą dopiero po latach. Dlatego politycy trzymają się z daleka od sztandarów ideowych, fundując nam zamiast wartości widowiskowe topienie rywali w kałużach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj