Dziennik Gazeta Prawana logo

Jerozolima nie wierzy łzom. Netanjahu częściej odwiedza Moskwę niż Waszyngton [OPINIA]

Beniamin Netanjahu i Władimir Putin
Beniamin Netanjahu i Władimir Putin/PAP Archiwalny
J utro premier Izraela Binjamin Netanjahu spotka się z Władimirem Putinem. Z tego faktu można by wyciągnąć wniosek, że władze w Jerozolimie chcą zrównoważyć relacjami z Rosją straty wywołane kryzysem z Polską i zastąpieniem szczytu V4+Izrael serią bilateralnych spotkań bez naszego udziału. To byłby błąd, bo relacje izraelsko-rosyjskie mają szerszy kontekst.

Mogłoby się wydawać, że oba kraje dzieli zbyt wiele, by mogły utrzymywać choćby poprawne stosunki. Izrael to sojusznik Stanów Zjednoczonych i zaprzysięgły wróg Iranu, po cichu współpracujący z sunnickimi monarchiami Półwyspu Arabskiego. Rosja wspiera Iran, utrzymuje kontakty z Hamasem i Hezbollahem, które Izrael uznaje za terrorystów, a Syrię zwasalizowała do tego stopnia, że jej prezydent Baszar al-Asad musiał nawet uznać niepodległość Abchazji i Osetii Płd.

A jednak bywają okresy, gdy Netanjahu częściej odwiedza Moskwę niż Waszyngton. Obaj przywódcy należą też do najczęściej rozmawiających ze sobą przez telefon. Zanim zaś do władzy w USA doszedł przyjazny liderowi Likudu Donald Trump, lepsza chemia łączyła Netanjahu z Putinem niż nierozumiejącym izraelskiej wrażliwości Barackiem Obamą.

Rosjanie w latach 90. wykuli słówko „poniatija”. To coś zrozumiałe samo przez się, niepisana zasada, która obowiązuje w polityce, biznesie, przestępczości albo na styku tych trzech światów, ale o której głośno się nie mówi. Można takie „poniatija” wyodrębnić w relacjach izraelsko-rosyjskich. Jednym z nich jest rola Rosji na Bliskim Wschodzie. Teoretycznie Jerozolima powinna reagować wrogo na interwencję w Syrii.

Moskwa wspiera al-Asada, jednego z najbliższych sojuszników Iranu w regionie. Tego samego Iranu, który regularnie zapowiada zepchnięcie Żydów i ich państwa do morza. Ale Izraelowi najbardziej zależy na spokoju na granicy i wewnątrz kraju. W tym sensie postrzegają brutalny, ale świecki reżim Asada za mniejsze zagrożenie niż przejęcie władzy przez opozycję, w której szeregach roi się od islamistów. A rosyjsko-izraelskie incydenty na syryjskich frontach łatwo się wycisza.

Skutkiem ubocznym zachodnich interwencji w Iraku i Libii było powstanie nowych ognisk dżihadyzmu. A w kontinuum terrorystycznym – mocno upraszczając – im więcej do powiedzenia mają radykałowie w Libii, tym większe ryzyko wybuchów bomb w izraelskich miastach. Jerozolima głośno tego nie powie z racji sojuszu z USA, ale w sprawie sprzeciwu wobec arabskiej wiosny po cichu kibicowała Rosjanom.

Kolejna sprawa to Iran. Na pierwszy rzut oka współpraca rosyjsko-irańska trwa od dekad i jest wzajemnie korzystna, a zatem powinna wywoływać w Izraelu ogromne obawy. Obawy wywołuje, ale bardziej na pokaz. W Syrii Moskwa i Teheran po wyeliminowaniu zbrojnej opozycji i Państwa Islamskiego oraz zneutralizowaniu Kurdów staną się naturalnymi rywalami. Dla Kremla nawet zachodnie sankcje na Iran są korzystne, bo eliminują zachodnią konkurencję z tamtejszego rynku i pozbawiają Teheran alternatywy wobec relacji z Rosją.

Ale to „poniatija”, bo Kreml nigdy tego nie przyzna. A gdyby Netanjahu nie rozumiał, co to słówko znaczy, wytłumaczy mu to jego minister środowiska Ze’ew Elkin. Polityk urodził się w Charkowie i jest najważniejszym rosyjskojęzycznym współpracownikiem premiera. Zdarzało mu się nawet tłumaczyć jego rozmowy z Putinem. Rosyjskojęzyczni Żydzi stanowią 17 proc. mieszkańców kraju. To siła, z którą każdy premier będzie się liczyć.

Kreml dba o swoją diasporę. Kilka lat temu zaczął nawet wypłacać symboliczne dodatki emerytalne zamieszkałym w Izraelu weteranom, którzy wcześniej mieli obywatelstwo ZSRR. Postrzeganie wszystkich rosyjskojęzycznych w charakterze piątej kolumny to przesada. W sondażu z 2014 r. tylko 1/3 z nich poparła Kreml w wojnie z Ukrainą. Ale 59 proc. uznało, że mimo wojny Izrael powinien utrzymać dobre relacje z Rosją.

Izrael i Rosja mają jeszcze jedną cechę wspólną. W polityce szanują silnych. Być może to jest tajemnica chemii między Netanjahu a Putinem. Obaj są – to znów kategoria z rosyjskiego języka politycznego – „tiażełowiesami”, zawodnikami wagi ciężkiej. Tacy politycy ustępstwa traktują jako dowód słabości, ale i na udawanie siły, której się nie ma, rzadko się nabierają. I to jest wniosek, o którym warto pamiętać w kontekście sporów polsko-izraelskich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki

Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraEuroposłanka Tatjana Ždanoka powiązana z FSB. "Nie zastraszycie mnie" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj