Jak silni mogą być populiści w nowym Parlamencie Europejskim?
To się zacznie klarować dopiero wiele tygodni po wyborach. Grupie eurosceptyków, którą zebrał włoski wicepremier Matteo Salvini, sondaże dawały ok. 75 miejsc. Niezbyt wiele można powiedzieć o przyszłości grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), w której zasiadają posłowie PiS i brytyjscy konserwatyści. Ci mogą liczyć na ok. 60 mandatów. Nacisk na szybką decyzję w kwestii przyszłości grupy jest mniejszy z powodu opóźnionego brexitu. PiS może podjąć decyzję dopiero po wyborach parlamentarnych w Polsce. Blok Salviniego musi zatem czekać na PiS, a także na Fidesz Viktora Orbána. Razem te siły mogą stać się trzecią największą frakcją w parlamencie.
Jak wczorajsze wybory mogą zmienić akcenty w negocjacjach nowego budżetu UE?
Reklama
W tym przypadku dużo determinuje sam proces, który jest bardzo skomplikowany. Ustępująca Komisja Jean-Claude’a Junckera przedstawiła propozycję budżetu, którą państwa członkowskie będą teraz dalej negocjować w Radzie Unii Europejskiej. Finowie będą próbowali posunąć go naprzód w ramach swojej prezydencji, która zaczyna się w czerwcu. W 2020 r. prezydencję przejmą Chorwaci, których oficjalnym celem jest zamknięcie negocjacji budżetowych. Ale to będzie ich pierwsza prezydencja w historii. Zadanie to pewnie spadnie na Niemców, którzy sprawują prezydencję po Chorwatach. Prognozy w Berlinie są takie, że dyskusja potrwa do ostatniej chwili, a więc do końca 2020 r.
Uchwalić budżet będzie niezmiernie trudno, bo tym razem chodzi nie tylko o podziały pomiędzy małymi i dużymi krajami czy priorytetami zachodu i wschodu UE. Na przykład kampania w Niemczech została zdominowana przez zmiany klimatu. Jednak główne przesunięcie środków w propozycji budżetu Komisji złożonej w maju 2018 r. nie dotyczy tego problemu. Główną zmianą było wsparcie krajów zmagających się z migracjami i wspieranie południowych krajów UE z dużym bezrobociem wśród młodzieży. Ale to odzwierciedlało rzeczywistość polityczną rok temu. W jaki sposób negocjacje będą kształtowane przez nowe priorytety i przez nowy parlament, który również musi zatwierdzić ten budżet? To się dopiero okaże. W dużej mierze będzie to zależeć od tego, które grupy polityczne utworzą koalicję większościową. Proces negocjacji budżetowych jest tak skomplikowany, że prognozowanie na dziś szczegółów to jak wróżenie z kryształowej kuli.
Niemcy zapowiadają po wyborach walkę o zmianę sposobu głosowania UE w kwestiach międzynarodowych. Czy odejście od jednomyślności jest możliwe?
Aby to zmienić, potrzebna jest jednomyślna decyzja Rady. A to łatwo zablokować. Niemiecki MSZ wskazuje na praktyczny problem. Chodzi o mniejsze kraje, które nadużywają tej procedury w polityce zagranicznej UE w kluczowych kwestiach, takich jak sankcje lub stanowisko UE w organizacjach międzynarodowych, a następnie blokują je na wniosek Chin. W przeszłości wskazywano palcem na niektóre kraje południowe, które zostały poważnie dotknięte kryzysem finansowym. Teraz wskazuje się na Węgry, które otwarcie stosują weto w kwestiach polityki zagranicznej UE i mają bardzo transakcyjne podejście do sił spoza UE. To wzmacnia stereotyp krajów Europy Środkowej i Wschodniej, które są zainteresowane jedynie własnymi korzyściami.
Wiele państw UE chce też wzmocnić kontrolę praworządności po doświadczeniach z Polską i Węgrami. Jakich rozwiązań możemy się spodziewać?
Istnieje ogólne oczekiwanie, że nowa Komisja zaproponuje nowy mechanizm. Jednym z pomysłów była idea wzajemnej oceny, która obejmować będzie wszystkie państwa członkowskie. To wynik doświadczeń z minionej kadencji. Artykuł 7 został użyty po raz pierwszy i jego działanie uznano za nieefektywne. Kwestia ta będzie zależeć od nowych ludzi w UE: nowego przewodniczącego Komisji, nowego przewodniczącego Rady Europejskiej, a także nowego komisarza ds. sprawiedliwości, bo to on będzie przygotowywał projekt nowych rozwiązań.