Politolog Kazimierz Kik w rozmowie z PAP ocenił, że decyzja o tym, że PO pójdzie do wyborów bez PSL i SLD jest "powrotem polskiej polityki do korzeni, zejściem na ziemię".

- Polska demokracja składa się z różnych ugrupowań politycznych, o różnych orientacjach programowo-ideowych. W normalnym państwie filary demokracji idą do wyborów osobno, a po wyborach buduje się koalicje programowe, które opierają się na tym, ile głosów uzyskała dana partia w wyborach - powiedział Kazimierz Kik i dodał, że gdyby PSL i SLD zdecydowały się na wspólny start z PO jako koalicja oznaczałoby to dla nich rezygnację z własnych programów i idei.

- Dla PSL i SLD taka decyzja oznacza szansę na ratunek, na przetrwanie - ocenił Kik wyjaśniając, że w polityce ważne są idee i programy. - W demokracji najważniejsze jest odzyskanie wiarygodności, tożsamości ideowej. Nawet jeśli SLD czy PSL nie wejdą do Sejmu to nie oznacza dla nich zejścia ze sceny politycznej, bo demokracja nie kończy się na najbliższych wyborach - powiedział Kik. Rozmówca PAP dodał, że gdyby oba te ugrupowania weszły w koalicji do Sejmu, gdzie nie będzie realizowany ich program wyborczy "to oznaczałoby dla nich przegraną".

W ocenie Kika Grzegorz Schetyna jest pragmatykiem politycznym. - Dla niego nadrzędnym celem jest efekt, sukces polityczny, a nie złudne budowanie demokracji opartej na wyrazistych ideowo partiach politycznych.(...) Jemu nie zależy na odmienności, różnorodności, on szukał "paczki", która pomoże mu wygrać wybory - stwierdził Kik.

Zdaniem politologa Schetyna, "który nie jest lewicowcem" zrozumiał, że pójście do wyborów z SLD a bez PSL "oznaczałoby utratę sporej grupy wyborców konserwatywno-liberalnych". - A to z kolei zmieniłoby charakter PO, która nie jest partią ani lewicową, ani centrolewicową - dodał.

Kik zwrócił uwagę także na to, że dzięki samodzielnemu startowi partii opozycyjnych w wyborach parlamentarnych polska polityka "nie będzie opierała się wyłącznie na niechęci i podziałach plemiennych, ale będzie wracała do demokratycznych norm budowania założeń programowych".

- To, co się stało jest zdecydowanie lepsze dla demokracji polskiej, która od zarania była różnorodna, a nie zorientowana, jak na przykład w USA, wokół dwóch głównych sił politycznych - ocenił politolog.