W Europie żyjemy tak, jakby wojna tu, na naszym terenie, była niemożliwa. Żyjemy tylko z piętnem wojny.

Może pani mówić o piętnie wojny, bo doświadczyła pani pokoju. Ja osobiście jeszcze nigdy go nie doświadczyłem. Wciąż żyję w tej wojnie, a ona we mnie. Potrzebuję czasu, żeby się z niej wydostać. Wojna poszła też za mną, kiedy wyjechałem do Europy. Podobnie jest ze strachem. Mój stosunek do strachu jest relacją długoletnią. Nie potrafię bez niego żyć. Nawet kiedy nie czuję żadnego konkretnego lęku, to staram się go stworzyć. Jeśli sam się nie przysiada, to ja przystawiam mu krzesło do stołu. Głównym czynnikiem poruszającym życie jest strach. Jeśli człowiek się nie boi, to jest potworem. Potwory są naturalnie straszne. Kiedy ktoś tu, w Europie, dowiaduje się, że pochodzę z Syrii, to od razu widzę spojrzenie pełne litości. To samo dzieje się wtedy, kiedy wychodzę do baru czy do dyskoteki, żeby potańczyć. Ludzie od razu pytają o wojnę, o to, jak się czuję.

Nie dziwię się. Tu nie ma wojny.

Wiem, że to wynika z troski, ale też z ciekawości. Wielu ludzi nie wie o Syrii nic poza tym, że jest tam wojna. A mam momenty, kiedy chcę od niej uciec, wyrzucić ją z siebie i po prostu pójść potańczyć. Okazuje się, że próbując to zrobić, znowu znajduję się w jej towarzystwie. Ludzie bardzo szybko łączą Syrię z wojną, a potem z terroryzmem i Państwem Islamskim. Rozmawiałem kilka minut z jednym z polskich poetów. Szybka i niespodziewana rozmowa. Zapytałem go, czy ktoś tłumaczył jego teksty na arabski, a on odpowiedział, że jak ktoś to zrobi, to go zabiją, ponieważ pisze tylko erotyki. Nie wiedział, że literatura arabska jest pełna erotyków, tekstów dotyczących seksualności, że dużo się pisało o homoseksualizmie i cały czas się jeszcze pisze. I nikogo się nie zabija z tego powodu. Wiem, że stereotypy wynikają z niewiedzy. Sprowadzanie całej ogromnej kultury do stereotypów jest po prostu irytujące. Z drugiej strony wiem, że Syryjczyk, uchodźca, poeta to seksi temat. A do tego wojna.

"Seksi" to straszne słowo w tym kontekście.

Bo to jest straszny stan. Jest to pewien trend, moda. Nie bierze się stąd, że ludzie mówią: no, mamy teraz 200 pisarzy syryjskich, to możemy się czegoś nowego dowiedzieć z tej literatury, poznać kulturę regionu. Niemcy interesują się nami, bo chcą zobaczyć nasze cierpienia, a nas jako ofiary. To nie jest nic nowego. Trwa, odkąd zjawiliśmy się w Niemczech. Jeśli jesteś mężczyzną, to pytają, jak się płynęło w tych pontonach. Jeśli jest się kobietą, mówią: no to opowiedz trochę o tym, jak twoje społeczeństwo cię uciskało, jak jest być wolnym w Europie. Mówiąc w ten sposób, czują się lepiej.

Dziękuję za tłumaczenie z arabskiego Filipowi Kaźmierczakowi - Magdalena Rigamonti