Podczas konferencji prasowej w Sejmie Bosak zwrócił uwagę na "alarmujące, najwyższe od ośmiu lat" odczyty inflacji, z których wynika, że w styczniu ceny towarów i usług konsumpcyjnych były wyższe o 4,4 proc. w porównaniu ze styczniem 2019 r. (wg wstępnych danych GUS z 14 lutego br. - PAP).
- stwierdził Bosak. Jak przypomniał, rząd ma "szereg narzędzi do kształtowania polityki monetarnej, a częścią tej polityki i również jej efektem jest inflacja" i wskazał na prezydenta, mówiąc, że jest "osobą, która przez ostatnie pięć lat autoryzowała całą politykę gospodarczą rządu".
Jak zaznaczył Bosak, Konfederacja krytykuje tę politykę za jej "populistyczny przechył i socjalny charakter". - oświadczył.
Kandydat Konfederacji na prezydenta przyznał, że inflacja ma różne źródła, ale - jak mówił - "nie możemy udawać, że rząd nie służył części z tych przyczyn".- ocenił.
Polityk zaznaczył, że Konfederacja chce, aby płace Polaków rosły, ale - jak powiedział - "rząd nie może wymuszać wzrostu płac powyżej ścieżki wynikającej z samego wzrostu gospodarczego".
Bosak wskazał także na wyższe składki dla ZUS, jako "rzeczywistą motywację dla rządu" w podnoszeniu płacy minimalnej. - ocenił.
Według niego, "drugim kanałem", którym rząd "wywołał wzrost inflacji" jest polityka fiskalna. Bosak posłużył się grafiką zestawiającą 32 podwyżek podatków i opłat "podpisanych przez prezydenta Dudę".
- ocenił Bosak.
Kandydat Konfederacji wspomniał także o wpływie decyzji Unii Europejskiej na wzrost inflacji, przypominając o "systemie handlu certyfikatami na emisję CO2", co - według niego - "przekłada się w oczywisty sposób" na wzrost cen energii, a przez to na ceny produktów i inflację.