Dziennik Gazeta Prawana logo

Polak mieszkający w Szwecji: W kawiarniach nadal jest sporo ludzi. Nie widzę wielkich zmian [ROZMOWA]

1 kwietnia 2020, 10:45
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Restauracja w Sztokholmie, 26 marca 2020 r.
epa08324735 People sit at an outdoor restaurant at a square in central Stockholm, Sweden, 26 March 2020. Despite the coronavirus outbreak around the world, people gather to enjoy the sun. EPA/Janerik Henriksson SWEDEN OUT Dostawca: PAP/EPA./PAP Archiwalny
Kiedyś od pewnego Polaka, który mieszkał tu już bardzo długo usłyszałem, że Szwedzi to taki naród, że jak im powiesz, iż trzeba przechodzić na czerwonym świetle, to nie zapytają dlaczego... - mówi Michał Ględała, który od 15 lat mieszka w Szwecji. 

Nie widzę jakoś szczególnych zmian. Może faktycznie ludzi jest mniej na ulicach, ale akurat tu gdzie mieszkam, zawsze jest ich mało. W kawiarniach nadal jest sporo klientów, podobnie w restauracjach, w których tak jak dotychczas jedzą obiady. W ubiegłym tygodniu na stronie jednego z klubów pojawiło się zaproszenie na wieczór Karaoke. Ludzie nadal, tak jak zawsze, wychodzą na spacery, korzystają z pogody. Nie widziałem też zbyt wielu osób z maseczkami na twarzach.

W sklepach brakuje drożdży, mąki, makaronów, fasoli i generalnie produktów z długą datą przydatności do spożycia. Oczywiście nie wszędzie i nie zawsze, ale tendencja jest taka, że albo jest to wykupione, albo jest tego mało. Przynajmniej wtedy, kiedy ja byłem w sklepie taka sytuacja miała miejsce. Mało jest też papieru toaletowego. Ciekawostką jest to, że choć mówi się o modzie na ekologiczne jedzenie i apeluje „jedzcie eko”, to te produkty leżą na półkach i praktycznie tylko one są dostępne bez żadnego problemu. Myślę, że Szwedzi, podobnie jak mieszkańcy w innych krajach, w czasie kryzysu zamiast ekologicznych wolą po prostu tańsze produkty.

To nie są zakazy, ale raczej zalecenia. Jedynym wymogiem jest to, by nie urządzać zgromadzeń powyżej 50 osób. W pubach, czy restauracjach nie można siedzieć przy barze. Wszystko zamawia się przy stoliku. Siłownie, baseny, czy kluby fitness są nadal otwarte. Jeżeli ma się objawy przeziębienia, czy grypy, trzeba po prostu zostać w domu. No i jak już jesteś na siłowni, wracasz do domu ze sklepu to pamiętaj: "Umyj rączki!". Tak jak w Polsce sugeruje się starszym ludziom unikanie większych skupisk ludzkich, brak odwiedzin, robienie zakupów przez inne osoby, a jeśli już jakiekolwiek spacery to samotne i krótkie. Wszystkim sugeruje się unikanie wizyt w "domach seniorów i domach opieki", czy rezygnację z wyjazdów weekendowych, np. w góry lub do dużych miast. Mieszkańcom większych miast z kolei odradza się wyjazdy do domków letniskowych w innych miejscowościach.

Główny epidemiolog Anders Tegnell mówi, że społeczeństwo szwedzkie jest karne i stosuje się do zaleceń i nie potrzebuje odgórnych nakazów i zakazów. Jeśli się im się powie, że maja siedzieć w domu, to będą się do tego stosować.

Ogólny przekaz jest taki, że jest ciężko, ale społeczeństwo pokazuje, że razem damy radę. Trzeba się tylko stosować do wszystkich zaleceń, a będzie dobrze. Na kampanię, która promuje mycie rąk wydano 75 milionów koron szwedzkich. Inne kraje zamykają szkoły, granice, ale przekaz jest taki, że przecież Szwecja nie musi być jak inne kraje.

Część się obawia, część nie. Młodzi nadal chyba nie zdają sobie sprawy z tego, że może sami przejdą objawy lekko, ale mogą zarażać innych. W klubach życie nocne kwitnie, bo „my jesteśmy młodzi, to nawet jak zachorujemy, to przecież tylko takie większe przeziębienie”. Ogólnie nie widzę paniki. Owszem w moim sklepie pojawiła się informacja, żeby zachować odstęp w kolejce, a obsługa zaczęła nosić rękawiczki. W autobusach pierwsze dwa rzędy są wolne, a bilety u kierowcy kupuje się na odległość, ale generalnie ludzie nie za bardzo się tym wszystkim przejmują.

Część osób wini rząd za to, że nie zamyka szkół i przedszkoli, ale ten argumentuje to tym, że niektóre dzieci mają lepiej w szkole, niż w domu - czytaj przemoc, alkohol, a poza tym wiele dzieci ma rodziców lekarzy, którzy teraz walczą z koronawirusem, więc taka pomoc w postaci otwartych placówek, jest potrzebna. Czy władza dostanie za takie, a nie inne decyzje? Okaże się pewnie dopiero po wszystkim. Jeśli po zakończeniu tej pandemii liczba chorych będzie w miarę przyzwoita, wtedy rząd powie, że dobrze zrobił, że nie zamknął szkół.

Kiedyś od pewnego Polaka, który mieszkał tu już bardzo długo, a ja dopiero przyjechałem i mieszkałem może przez rok w tym kraju, usłyszałem, że Szwedzi to taki naród, że jak im powiesz, że trzeba przechodzić na czerwonym świetle, to nie zapytają dlaczego, tylko będą przechodzić na czerwonym, bo tak im powiedziano. Na tej podstawie można wysnuć wniosek, że faktycznie społeczeństwo jest karne i się stosuje do tych zaleceń. Na pewno też korzystają z tzw. pakietu kryzysowego - listy zakupów, które należy mieć na wypadek kryzysu, bo właśnie tych produktów w sklepach brakuje i są najczęściej kupowane. Taka lista zawiera między innymi: kapustę, marchewkę, pasty i sosy pomidorowe, olej, hummus/wszelakie pasty do kanapek, fasolę, makaron, ryż, dżemy, soki, gotowe zupy, kawę, herbatę, migdały, miód itp.. Lista jest dostępna na stronie dotyczącej bezpieczeństwa własnego: https://www.dinsakerhet.se/kris-och-krig/forbered-dig-for-kris/mat/ , jest tam ogólnie kilka porad na czas kryzysu. Szwedzki czerwony krzyż też ma taką listę: https://www.rodakorset.se/vad-vi-gor/kris-och-katastrof/krisberedskap/krisladan/ zaleca się tam m.in. od 3 do wody na osobę/dzień.

Szwedzi są generalnie bardzo zdystansowani, więc takie obostrzenia nie są dla nich czymś nowym. W sieci krąży kilka memów, gdzie są zestawione niby dwa zdjęcia tego samego miasta przed i w trakcie koronawirusa. Zdjęcie jest to samo i przedstawia puste ulice w jednym i w drugim przypadku.

Być może. Może rząd uważa, że ludzie są na tyle ogarnięci, iż nie muszą mieć pewnych zakazów na piśmie i oficjalnie. Wystarczy im tylko powiedzieć, że takie jest zalecenie i prosi się ich o zastosowanie się do nich. To chyba też wynika z tego, jakimi ludźmi są Szwedzi ogólnie. Kiedy zaczynałem pracę w tym kraju dostałem do podpisania umowę. Miała tylko jedną stronę. Kiedy spytałem, gdzie są wszystkie klauzule, zakazy, nakazy itd. usłyszałem, że to jest na tyle oczywiste, że nie musi być zapisane w umowie. Wystarczy o tym wiedzieć. Oczywiście im dalej w las, tych stron umów było więcej, ale mówię o tym, by zobrazować to, że Szwedzi wyznają taką politykę - wystarczy im coś powiedzieć, a będą się do tego stosować. Nie muszą mieć tego na przysłowiowym piśmie. Czy takie podejście się sprawdzi? Zobaczymy.

No cóż, jak wszędzie gospodarka to już odczuwa. Volvo w Szwecji zamknęło produkcję. Aż 45 tys. osób zostało z obciętą pensją. Restauracje i hotele również straciły już bardzo dużo przez to, że ludzie mniej wychodzą, nie przyjeżdżają do Szwecji. Widzę na Instagramie sporo hasztagów z akcją o wspieraniu lokalnych przedsiębiorców, gdzie ludzie robią zdjęcia w restauracjach i apelują, żeby zamawiać w nich jedzenie, wspierać lokalny biznes. Wiele biznesów zamiast zwalniać ludzi, to obniża im pensje i skraca czas pracy. W marcu prawie 40 tys. osób zarejestrowało się jako bezrobotne. Ci, którzy tracą pracę mogą się przebranżowić i zatrudnić tam, gdzie brakuje rąk do pracy. Ostatnio pojawił się też problem, że w Szwecji będzie kłopot ze zbiorem truskawek, a właściwie pracownikami sezonowymi, którzy by je zbierali.

Tak jak wspominałem wcześniej, na pewno są mniej wylewni i dla niektórych takie obostrzenia nie są szczególnie dotkliwe, bo w pewnym stopniu są odizolowani. Szwedzi mają jednak zwyczaj wychodzenia na lunch do restauracji i tzw. after work szczególnie w piątki, więc pewnie i tak będą wychodzić, pilnując ograniczeń. Ostatnio byłem w galerii, w której na środku jest restauracja. W porze obiadowej było tam sporo ludzi. Szwedzi na pewno nie biesiadują tak jak Włosi czy Hiszpanie, ale we własnym gronie lubią się spotykać na kawę, czy wino na mieście

Wychodzą na lunch, spotykają się na tzw. Fice. Fika to obowiązek, wręcz świętość w Szwecji. Może się palić i walić, ale jak jest fika to masz przyjść i nie ma zmiłuj. Fika to przerwa na kawę, ciasto i ploteczki. Z kolei na after work królują quizy muzyczne. Szwedzi lubią wszelkiego rodzaju takie zabawy albo tzw. zabawy typu quiz muzyczny albo tzw. tipsrundę, czyli przykładowo w biurze w różnych pokojach rozklejone są pytania z możliwymi odpowiedziami do zaznaczenia. Trzeba przejść cały szlak, zebrać wszystkie pytania i odpowiedzi, a potem jedna osoba zlicza poprawne i typuje zwycięski zespół. Jestem ciekawy jak będzie w Midsommar czyli szwedzkie wianki, bo to duże święto socjalne, które przypada akurat w połowie czerwca. Ciężko będzie chyba ludzi przekonać, żeby się unikali w ten dzień.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj