Milczałbym i ja, gdyby nie irytująca informacja, że od nowego roku Gazprom podnosi nam cenę gazu o 15 procent. Ta firma jest monopolistą i może robić, co chce. Traktowałbym to jako dopust Boż,y gdyby nie to, że my siedzimy na gazie, a uganiamy się za nim po całej Europie.

Panie premierze, zidentyfikowane już w stu procentach nasze zasoby wynoszą 140 miliardów metrów sześciennych gazu. Ta ilość gazu wystarczy dziś na blisko dziesięcioletnie zużycie gazu przez Polskę. Tymczasem wiadomo, że tego gazu tak naprawdę mamy dziewięć razy więcej. Nasze zasoby szacuje się na 1 bilion 200 miliardów metrów gazu. Doprawdy nie fanzolę! Odsyłam do prognozy energetycznej dla Polski przyjętej przez rząd Belki w styczniu 2005 oraz do wystąpienia sejmowego profesora Stanisława Szpecika w Sejmie w tymże roku. Powiedział on dosłownie: "(...)Dzisiejsze prognozy pokazują, że jesteśmy w stanie udokumentować w Polsce od 640 miliardów metrów sześciennych do biliona 240 miliardów. To ilości gigantyczne. (...)". W tym miejscu dodam, że rosyjskie zasoby gazowe na Morzu Barentsa, a w nim ma brać początek tak przesławna, a tak nielubiana w Polsce rura bałtycka szacowane są w takiej właśnie ilości. To pokazuje skalę naszego bogactwa gazowego...

Tak wiec pomimo, że oficjalne dokumenty byłego rządu stawiają sprawę jasno, my wolimy labiedzić i labiedzić; raz na temat dywersyfikacji dostaw, a innym razem na temat budowy rury z Norwegii. Tyle że Norwegowie najprawdopodobniej mają dziś mniej gazu niż my. To nam jednak nie przeszkadza, żeby nic nie robić z naszym bogactwem. W tym miejscu przypomnę, że PGNiG czyli polska firma eksploatująca złoża i gazociągi po wejściu na giełdę uzyskała blisko 3 miliardy wolnych złotówek. Miała plan poszukiwań gazowych i naftowych. Zakładano szybki wzrost wydobycia w kraju obu tych tak ważnych surowców. Tyle że rząd PiS przepędził stary zarząd, a nowemu ani w głowie było zająć się eksploatacją i szacowaniem polskich zasobów.

W tej sytuacji wzywam pana premiera do zajęcia się na serio tą sprawą. Więcej, proszę o powołanie zespołu fachowców do kompleksowego zbadania tego tematu. Nie może tak być, że każdy nowy rząd ma w głębokim poważaniu ustalenia poprzedników. Doprawdy szlag człowieka trafia, gdy obserwuje się naszą niemoc w sytuacji, gdy niż Polski kryje takie bogactwa. Panie premierze, liczymy na pana!