Putin ma teraz trzy drogi - może zapomnieć o swoich obietnicach i pozostać prezydentem, może wziąć w zamian fotel premiera, może też - a o tym się mówi coraz częściej – pozostawić sobie jedynie władzę nad partią i nieformalny tytuł "ogólnonarodowego lidera Rosji”. W start Putina w rozpisanych na 2 marca wyborach ciężko uwierzyć. Nie dlatego, że 100 razy zapowiadał, że nie będzie kandydował, bo Putin kłamał wiele razy. Na start Putina w marcowym wyścigu o Kreml może być po prostu za późno - kampania wyborcza już trwa, a zmiana konstytucji musiałaby być ekspresowa i dokonana w sposób niemal chamski. Naruszałaby także – przynajmniej po części – wizerunek Putina. Urzędnika państwowego nie dbającego o honory.

Celem Putina zawsze będzie jednak prezydentura.

Nie wierzę, by mogło nim być objęcie na stałe funkcji premiera. To niebezpieczne stanowisko. Z jednej strony daje nominalną władzę i pozwala nadal być twarzą Rosji, z drugiej jednak popularność Putina, dziś główny gwarant stabilności kremlowskiej ekipy, zużywałaby się szybciej. Na domiar wszystkiego, premier-Putin uwikłałby się również w walkę polityczną i wziął na swoje barki odpowiedzialność za niepopularne decyzje.

Nie wierzę również w "ogólnonarodowego lidera”. Rosja to nie Iran, a Putin to nie Chomeini, by była potrzeba tworzenia dla niego nowego, konstytucyjnego stanowiska. Stanowisko niekonstytucyjne jest z kolei niebezpieczne. Może oczywiście rządzić jako Sekretarz Generalny KC Jednej Rosji. Co ma jednak zrobić, jeżeli prezydent, premier i ministrowie wyrwą się spod kontroli? W aparacie partyjnym również znajdą się zawsze niezadowoleni. Długoletnie rządy nad partią to pasmo czystek i bitew. Po co Putin ma je ryzykować?

Wydaje mi się, że obecny przywódca wybierze nową funkcję (premiera lub caudillo) wyłącznie tymczasowo. Po operacji "sukcesja” rozpocznie się operacja "powrót”. Jej celem będzie ponowne i zgodne z konstytucją odzyskanie Kremla. Do tego potrzebne będą dwa elementy: pełna kontrola nad parlamentem i Jedną Rosją oraz oddana i lojalna osoba w funkcji prezydenta.

Putin prawdopodobnie zdecyduje się przekazać Kreml premierowi Wiktorowi Zubkowowi lub komuś ze swojej dawnej petersburskiej drużyny. Docelowo na jedną kadencję, ale gdyby tylko putinowscy doradcy uznali, że pozycja ich szefa słabnie, uruchomiony zostanie wariant "przedterminowe wybory prezydenckie”. Gdyby szef państwa nie chciał zrezygnować, próbował się usamodzielnić lub przestał być lojalny, jako bicz posłuży parlament, który bez trudu zmieni konstytucję i zabierze mu uprawnienia.

Bo od dzisiaj i przez następne lata Rosją rządzić ma jedna osoba - wódz, premier, prezydent, obywatel Władimir Putin. A zwykłym śmiertelnikom pozostaje pytanie: jak on to zrobi?