MARIUSZ JANIK: Władimir Bukowski w rozmowie z DZIENNIKIEM stwierdził, że wybory w Rosji zostały "ustawione”. Zgodzi się Pan?
RICHARD PIPES: Nie ma co do tego wątpliwości. Zwycięstwo Jednej Rosji to pewnik. Byłem w Moskwie trzy tygodnie temu - tam w ogóle nie było afiszy innych partii. Z kolei w telewizji nie występował właściwie nikt poza Putinem, który przecież jednoznacznie popiera Jedną Rosję.

Czy takie naruszenia standardów demokratycznych w Rosji nie powinny zostać potępione? Przynajmniej przez kraje zachodnie?
Nie sądzę, żeby to była właściwa reakcja. Rządy nie powinny się wtrącać w wybory w innym kraju. Rosja jest w końcu suwerennym krajem: skoro tak przebiegają u nich wybory, to ich sprawa. To opinia publiczna, a nie rządy, powinna reagować na takie naruszenia, jak brak międzynarodowych obserwatorów czy ustawiczne gnębienie opozycji.

Proponuje pan Zachodowi realpolitik?
Do tego, co dzieje się w Rosji, należy podchodzić pragmatycznie. Nie ma sposobu, żeby cokolwiek można w niej było zmienić przez potępianie. Poza tym podkreślam - Putin i jego koledzy nie wprowadzają swoich rządów siłą. Rosjanie chcą takiej władzy. To element znacznie szerszego zjawiska. Studiowałem badania rosyjskiej opinii publicznej z ostatnich dziesięciu lat i wynika z nich jasno, że mieszkańcy Rosji chcą polityki jednopartyjnej oraz silnego wodza. Uważają, że system wielopartyjny jest do niczego, a demokracja wprowadza jedynie chaos i przestępczość. Według większości Rosjan, we wszystkich krajach na świecie - nie tylko u nich - obywatele nie mają żadnego wpływu na politykę rządu.

Skoro Putin jest tak popularny, to po co mu gnębienie resztek opozycji?
Widocznie Kreml boi się jakiejś kolorowej rewolucji jak na Ukrainie czy w Gruzji. Boi się, że ludzie zaczną się zbierać, a gdy zbierze się ich np. kilkadziesiąt tysięcy, to mimo tego, że w skali kraju są mniejszością - doprowadzą do jakichś niepożądanych przemian.

Tymczasem opozycja w Rosji ma może 10 procent poparcia. Nie więcej. To bardzo dzielni ludzie, ich trzeba popierać. Lecz nie mają oni specjalnego wpływu na to, co dzieje się w kraju. A ludzi obchodzi silna władza, a nie sposoby jej ustanowienia. Rząd ma rządzić i pozwolić ludziom żyć. Gwarantami tego stylu są Jedna Rosja i Władimir Putin.

Jaka jest przyszłość Putina? Co pan myśli o jego dalszej roli.
Być może, jak spekulują media, zostanie premierem. Innego stanowiska zapewniającego niekwestionowany wpływ na władzę obecnie w Rosji nie ma. Lecz już pojawiają się pogłoski, że władze chciałyby stworzyć dla niego jakieś zupełnie nowe stanowisko, zupełnie ponad obecnym systemem politycznym. W języku pojawił się termin odpowiadający znaczeniem słowu "wódz". Podobnym stanowiskiem jest choćby Najwyższy Przywódca w Iranie, funkcja stworzona kiedyś dla ajatollaha Chomeiniego. Być może taka jest właśnie przyszłość Putina.