Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowa partia? Na pewno nie teraz

27 lutego 2008, 02:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie ma co udawać - to brzmiało jak pogróżka. Kazimierz Marcinkiewicz w rozmowie radiowej dał do zrozumienia, że jeżeli zabiorą mu pracę w banku w Londynie (oni - czyli PiS i PO), to on im (czyli i partii Tuska, i formacji Kaczyńskiego) zrobi kuku. Założy partię, która odbierze trochę głosów i jednym, i drugim - pisze publicysta DZIENNIKA Michał Karnowski.

Potem sam się jednak od siebie, trzeba przyznać, że jak zwykle z dużą dozą uroku - zdystansował.

Ale jednak, załóżmy na chwilę, że jeszcze przed wakacjami Marcinkiewicz wraca do kraju, by założyć partię. Ląduje na Okęciu najtańszymi liniami, by pokazać bizantyjskie rozpasanie latającego LOT-em Donalda Tuska, uśmiecha się jeszcze szerzej niż dotąd, by wydobyć kontrast z Jarosławem Kaczyńskim, i staje przed dziennikarzami. Można przewidzieć, co by powiedział. Że rodacy poprzez sondaże wzywają, a on nie może patrzeć na jałowy i teatralny spór między dwoma wielkimi blokami. Że prawdziwe wyzwania sa zupełnie gdzie indziej, że inwestycje związane z Euro 2012 stanęły, że nie ma autostrad, a ustawy zdrowotne to pojawiają się, to znikają. A co najgorsze - dodałby - także opozycja nie ma Polsce nic lepszego do zaoferowania. Więc ofertę składa on. Kazimierz Marcinkiewicz. Dzwońcie, piszcie i esemesujcie. Przybywajcie.

Tak pewnie by było. Ale co działoby się potem? Czy rodacy, w tym pomniejsi politycy, przyszliby na wezwanie? Ci z PiS pewnie nie. Wsparcie przez byłego premiera w kampanii wyborczej PO ostatecznie przecięło cienką linię łączącą Marcinkiewicza z partią Kaczyńskiego. A potem było już tylko gorzej aż do ostatnich życzeń premiera z Gorzowa - życzeń, by PiS już do władzy nie wróciło. Mało ma tam sojuszników, a ci, którzy się z nim zgadzali, dawno są już z małymi wyjątkami poza PiS. A więc może sfrustrowani ludzie z PO? Tylko skąd niby ma się brać ta frustracja? Z tych niemal 60 procent poparcia? Starczy na długo.

A więc może zwykli ludzie? Dotychczas niemający ochoty na jakiekolwiek zaangażowanie? Może. Ale ta rzekomo tkwiąca w społeczeństwie polityczna energia ujawnia się w Polsce tak rzadko, że aż trudno w nią w ogóle wierzyć.

A więc skąd? Jak sprawić, by poszło lepiej niż Markowi Jurkowi, Demokratom.pl, Leszkowi Millerowi i tylu innym, którzy próbowali i próbują ukroić dla siebie coś z tortu wielkich?

Jakby nie patrzeć, jak nie analizować, szans na nowy byt nie ma wielu. Może w przyszłości? Lista do Parlamentu Europejskiego na początek. Ale to dopiero 2009. Może wybory prezydenckie, nie z myślą o zwycięstwie, ale jako sposób na zbudowanie struktur?

Kto wie. Ale Kazimierz Marcinkiewicz jest inteligentnym politykiem. I choć chętnie opowiada bajkę o wyspach Bergamutach, to żadnej partii nie założy. Na pewno nie teraz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj