Wszystko zależy od tego, jaka orientacja zwycięży w SLD, bo SDPL nie kwestionuje celowości istnienia LiD. Podczas kongresu SLD mają odbyć się wybory kierownictwa
partii. Z niepokojem zauważam, że dyskusja toczy się też wokół podtrzymywania współpracy z PD. Alternatywą jest skręt w lewo formacji Olejniczaka. My jednak nie zgadzamy się na odejście
od wypracowanego programu na rzecz bardziej lewicowej ideologii. Uważamy, że tylko program centro-lewicowy może uzyskać większe poparcie.
Nie słyszałem z ust Grzegorza Napieralskiego, który jest głównym konkurentem Wojciecha Olejniczaka, jasnej deklaracji, że popiera ideę LiD. Zwolennikiem całkowitego rozejścia się SLD i PD
jest Włodzimierz Czarzasty, który wydaje się wracać do łask.
Niestety w SLD pojawiają się tendencje przypominające praktyki z poprzedniej epoki - traktuje się nas jako dodatek do partii wiodącej. Tym bardziej że na konferencje nie zaproszono także Marka
Borowskiego.
PD jest partią centrową i może współpracować zarówno z partiami znajdującymi się bardziej na lewo i na prawo. Nie sadzę jednak, by PO zmieniła stanowisko, które poznaliśmy w czasie
wyborów samorządowych, kiedy całkowicie odrzucono nasze propozycje współpracy.
Raczej nie, bo jesteśmy krytyczni wobec wielu posunięć obecnego rządu, choć to krytyka życzliwa. Zaledwie kilku naszych posłów nie mogłoby wywrzeć właściwego wpływu na działania
koalicji.
Jeżeli nie pójdziemy, to LiD przestanie istnieć. Ale nie chcemy też, by nasi posłowie przystąpili do Europejskiej Partii Socjalistycznej, tak jak chcieliby politycy SLD. Trudno wobec tego
będzie iść do wyborów pod wspólnymi hasłami programowymi.
Wybrani z listy LiD posłowie mogliby wstąpić do różnych klubów w PE. Może nie jest to przykład chwalebny, ale tak stało się w przypadku posłów Samoobrony.