Będę bronił Billa Gatesa, chociaż w zeszłym roku dwukrotnie padł mi Windows i poginęły ważne pliki. Gates bowiem nie zasłużył sobie na etykietę największego złoczyńcy ludzkości, którą dzisiaj powszechnie mu się przykleja w kontekście pandemii koronawirusa.

Reklama

Zarzuca mu się mianowicie, że to on pandemię wywołał, by zarobić na szczepionkach, które wkrótce wyprodukuje oraz by zrealizować swój szaleńczy plan depopulacji świata. Nie wiem, jak tropiciele spisków mogą godzić te dwie tezy w ramach jednej teorii, ale badania psychologiczne pokazują, że gdy człowiek kogoś nie lubi przypisuje mu wyłącznie negatywne motywacje i nieuczciwe cele, chociażby te się wzajemnie wykluczały.

Niespójne teorie spiskowe nt. Gatesa wylewają się dzisiaj falą żółci na internetowych forach. Aplikacja Google Trends pokazuje, że fraza “gates conspiracy” pojawia się w globalnej sieci od marca 100 razy częściej częściej niż w tzw. nieciekawych czasach. ”Gates? To ten od depopulacji? Niech sp***a!” - radzi mu jeden z moich facebookowych znajomych pod informacją, że Bill Gates buduje 7 fabryk, w których w przyszłości będzie produkowana szczepionka na Covid-19. “Gates? On to wszystko zaplanował. Zarobi miliardy” - pisze wnerwiony twitterowy anonim. “Haha” - kwituje wymownie inny twitterowicz newsa o tym, że Gates zainwestował w zwalczanie koronawirusa 100 mln dolarów.

Szanowni tropiciele spisków! Gates ani nie stworzył koronawirusa, żeby zarobić na szczepionce, ani nie chce depopulacji świata. Naukowcy zbadali już sekwencje genów SARS-Cov2 i określili jego pochodzenie - jest naturalne. Sięgnijcie chociażby do pracy opublikowanych przez Scripps Research Institute pod wodzą Kristiana Andersena, profesora immunologii i mikrobiologii. Jeśli nie wierzycie, wskażcie błędy w tych pracach, albo przynajmniej pokażcie dowód, że Gates go przekupił. Ok. Zmieniacie teraz zeznania? Gates nie “wyprodukował” koronawirusa, a po prostu znalazł go w chińskiej jaskini, tak? Cóż, i w takim wariancie nie byłby w stanie - nawet, gdyby chciał - zaplanować światowej pandemii. Świat to zbyt skomplikowany i nieprzewidywalny system.

Nie żyjemy w realiach serialu “Westworld”, gdzie wszystko kontroluje i przewiduje sztuczna inteligencja. W prawdziwym świecie celowe wypuszczenie na żer groźnego “wirusa” skutkuje tym, że samemu będzie się na niego podatnym. Skoro koroną zaraził się Boris Johnson, to co chroni Billa Gatesa? Jako niezbyt wysportowany 64-latek sporo ryzykuje. Teoretyk spisku powie: “Gates wymyślił szczepionkę na koronawirusa jeszcze zanim go wypuścił. On, jego rodzina i przyjaciele są na pewno zaszczepieni. Boris Johnson po prostu miał z Gatesem na pieńku. Teraz Gates tylko czeka na to, by szczepionkę ujawnić i zgarnąć miliardy. To pewne. W końcu Gates o koronawirusie i szczepieniach mówił już pięć lat temu. Wszystko jest na Youtube! Sprawdźcie!” Owszem, jest. Wykład w ramach projektu TedX, w którym Bill Gates mówi o możliwości pandemii nieznanej choroby i… nawołuje świat, by się na tę ewentualność przygotował. Skąd wiedział o zagrożeniu? Od naukowców. “Nietoperze podkowcowate stanowią naturalny rezerwuar wirusów typu SARS-CoV, co każe dbać o bezpieczeństwo na targach i farmach, które mogą stać się źródłem i centrum nowych infekcji” To z artykułu z 2007 r. opublikowanego w “Clinical Microbiology Review”. Czy świat posłuchał tych przestróg? Nie. Jeśli ktoś koniecznie chce szukać spisku, niech zapyta, dlaczego i kto przekonał wszystkich zachodnich polityków, żeby słowa Gates zignorowali… Robienie mu wyrzutów, że szuka szczepionki to absurd. Powinniśmy mu być wdzięczni.

Pora na depopulację. W niektórych środowiskach prawicowych Bill Gates uchodzi za zło wcielone, bo wspiera kontrolę narodzin. Mi też jest zresztą jako katolikowi z tej przyczyny z Gatesem nie po drodze, zwłaszcza że dotuje on np. organizację Planet Parenthood założoną przez zwolenniczkę eugeniki i rasistkę Margaret Sanger. Niektórzy przekonują, że Gates chce zmniejszać liczbę ludzi na Ziemi i powołują się przy tym na jego wywiad z 2011 r. dla CNN, w którym tłumaczył, dlaczego zainwestował aż 10 mld dolarów w szczepionki: “Żeby mieć wszystkie konieczne narzędzia do zredukowania wzrostu populacji, co będzie korzystne dla stabilności i środowiska” To jednak cytat niepełny. Wyrwany z kontekstu. Coś na zasadzie twierdzenia, że w Biblii napisano “nie ma Boga”. Owszem, napisano, ale wcześniej umieszczono zastrzeżenie: “Mówi głupiec w sercu swoim...”. Podobnie Gates w tej samej wypowiedzi, w której mówi o redukcji wzrostu liczby ludzi, mówi o konieczności ograniczania śmiertelności wśród dzieci.

Powtórzmy: chce on, by więcej, a nie mniej narodzonych dzieci dożyło dorosłości! Wychodzi z założenia, że istnieją rejony przeludnione ze względu na ubóstwo i wysoką śmiertelność. Biedni i chorzy płodzą dużo dzieci, bo wiele z nich umiera. To konieczność, a nie “radosna twórczość” demograficzna. Im więcej zatem najedzonych, zdrowych dzieci, tym mniejsza potrzeba płodzenia kolejnych i tym więcej inwestuje się w te, które przeżyły. Wszystkie te obserwacje potwierdza rozwój społeczeństw zachodnich ostatnich 200 lat. Nie ma w tym niczego diabolicznego. Wynika stąd, że Gates inwestuje w szczepionki, ponieważ - uwaga! - ratują życie, a nie zabijają.

Wiem, że faceta z majątkiem o wartości ⅕ polskiego PKB stać na lepszych adwokatów niż dziennikarze, ale historia pokazuje, że nawet najlepsi adwokaci nie są w stanie w pojedynkę obronić przed ignorancją i bezmyślnością. Bill Gates mógłby być rentierem i w filantropię bawić się tylko okazyjnie. Więcej niż na “planowaniu pandemii” zarobiłby na zwykłej giełdowej spekulacji, albo pobieraniu dywidend. On jednak dużą część swojego majątku przeznaczył na pomoc słabszym i biedniejszym. Już ponad 36 mld dolarów. Przypisywanie mu złych intencji świadczy bardziej o tym, kto to robi niż o samym Gatesie. Ten zaś pewnie często się myli, niektóre jego pomysły są chybione, ale czy któryś z jego krytyków jest doskonały i nieomylny? Niech takowi podniosą rękę.