Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto gra aneksem Macierewicza?

28 kwietnia 2008, 02:27
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Po Warszawie od wielu miesięcy biega przeszkolony w Moskwie oficer służb wojskowych, który oferuje sprzedaż aneksu o weryfikacji WSI. DZIENNIKOWI udało się opisać działalność Aleksandra Lichockiego. Pułkownik jest w centrum niebezpiecznej rozgrywki, która toczy się wokół tajnego dokumentu.

O co idzie gra? Możliwości jest kilka. Pierwsza: pułkownik ma realne wpływy w otoczeniu Macierewicza i dostęp do tajnych wiadomości. Szuka kupców, a zarobkiem dzieli się z informatorami. Taka sytuacja kompromitowałaby komisję i samego Macierewicza. A może komuś właśnie na tym zależy?

To może być drugie rozwiązanie. Oto wrogowie byłego ministra z dawnego WSI wysyłają prowokatora. Ten zaś rozgłasza na mieście, że aneks jest na sprzedaż, czym uderza w weryfikatorów.

Jest i trzecia możliwość. Lichocki jest wykorzystywany przez obecne służby do zdobycia dowodów na sprzedajność autorów aneksu. Podejrzenie takiej korupcji to doskonały pretekst do inwigilacji członków komisji. Zagrożenie ujawnieniem tajemnicy państwowej to poważna sprawa. Pozwala służbom nawet na zakładanie podsłuchów.

Problem nie jest fikcyjny, bo komisja już wcześniej nie była szczelna. Fragmenty z pierwszego raportu jeszcze przed publikacją przeciekły do programu 30 minut w telewizji publicznej. Dziś wyciekają informacje o tym, co jest w tajnym aneksie.

Kłopot jest także z innego powodu. Grać można tylko tym, co jest tajne. Prezydent ma aneks od listopada. Dziś mówi wprost, że nie ma ochoty go odtajniać. Można powiedzieć, że Lech Kaczyński jest sam sobie winny. To on napisał ustawę i na własne życzenie pozbawił się wpływu na treść raportu oraz aneksu. Dziś trzyma go w pancernej szafie i pozwala, by nieczysta gra wokół tajnego kwitu toczyła się w najlepsze.

Informacjami z tajnego aneksu najbardziej zainteresowani są ludzie w nim opisani. Jeden z biznesmenów twierdzi, że przeczytał kilkanaście stron na swój temat. Inny zapewnia, że szczegółowo dowiedział się, co o nim napisano. Czy były to prawdziwe informacje? Nie sposób ocenić, dopóki aneks jest tajny. Ale jeśli jest towar i kupcy, znajdą się też pośrednicy tacy, jak opisany przez nas. Ilu jest jeszcze takich Lichockich?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj