Dziennik Gazeta Prawana logo

Kandydaci niechętnie podejmują ryzyko, ale bez debat kampanie wyborcze wydają się wybrakowane

10 lipca 2020, 11:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rafał Trzaskowski debaty
<p>Rafał Trzaskowski&nbsp;</p>/PAP
Chociaż tylko jedna debata prezydencka w Polsce zdecydowała o wyniku wyborów, to wciąż ryzyko jest na tyle duże, że kandydaci podejmują je niechętnie. A w tym roku wcale.

Mimo że obaj kandydaci na prezydenta przekonują dzisiaj, że wzięli udział w debacie, to do bezpośredniego starcia pretendentów nie doszło. Niezależnie od tego, czy rozstrzygają one o wyniku wyborów czy też nie, telewizyjne debaty – w postaci bezpośredniej wymiany poglądów – zdobyły sobie na tyle istotne miejsce w świecie demokracji, że bez nich kampanie wyborcze wydają się wybrakowane. I chociaż dzisiaj media społecznościowe dostarczają kandydatom wiele możliwości zaprezentowania się wyborcom, starcie z kontrkandydatem w bezpośredniej debacie pozostaje ukoronowaniem kampanii wyborczej. W 60. rocznicę pierwszej telewizyjnej debaty przyglądamy się temu, jak debaty zmieniły politykę w Polsce oraz w ich ojczyźnie – Stanach Zjednoczonych.

Dyskusja, czyli co

Christopher Lasch, niegdyś guru myśli konserwatywnej, a dziś idol umiarkowanej lewicy, napisał, że Ameryka traci umiejętność dyskusji, już w 1994 r. (w zbiorze esejów "Bunt elit"). Dziś wydaje się, że nie tylko proces jest o wiele bardziej zaawansowany, lecz także rozlewa się coraz szerzej. Również na Polskę. "Demokracji potrzebna jest ożywiona debata publiczna, a nie tylko informacja. To znaczy informacja też jest potrzebna, ale tylko taka, której potrzeba wyrasta z dyskusji. Nie wiemy, czego nam potrzeba, dopóki nie postawimy właściwych pytań, a odkryć właściwe pytania możemy jedynie wtedy, gdy nasze poglądy na temat świata poddamy testowi publicznej debaty” – pisał Lasch. Zwracał też uwagę, że przeniesienie debat z prasy do telewizji i wynikające z tego przyspieszenie jej tempa nieodwracalnie zmieniło reguły gry. "Dziennikarze zadają pytania – głównie dość prozaiczne i do przewidzenia; naciskają na kandydatów, by udzielali szybkich odpowiedzi, rezerwując sobie prawo do wtrętów i ucinania wypowiedzi kandydatów, gdyby dziennikarz odniósł wrażenie, że wykraczają oni poza zadany temat” – twierdził. A kandydaci w takich pojedynkach muszą promieniować pewnością siebie i zdecydowaniem. W telewizji walczy się na telegeniczność, a nie na argumenty.

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj