Dziennik Gazeta Prawana logo

Zgonów na granicy będzie więcej

29 września 2021, 07:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Uchodźcy w okolicach Usnarza
<p>Uchodźcy w okolicach Usnarza /Fot. Łukasz Bielak / Infor.pl</p>/INFOR
"Ma rację ten, kto powie: „To wina Białorusi i Łukaszenki”. Pytanie tylko, czy wskazanie, gdzie leży wina, sprawia, że możemy stwierdzić, iż problemu nie ma, a oszukani ludzie mają czekać w lesie na przyjście zimy" - mówi Milena Kloczkowska, prawniczka.

 Na ile organizacje pozarządowe mogą być dziś aktywne w kwestii osób pozostających na polsko-białoruskiej granicy?

Stan wyjątkowy w przygranicznych gminach nie zamknął tej sprawy. Wciąż zaangażowanych jest m.in. osiem podmiotów wchodzących w skład konsorcjum organizacji społecznych działających na rzecz imigrantów i uchodźców. Część przedstawicieli naszej organizacji przebywa w tym rejonie już co najmniej trzy tygodnie. Wprowadzony stan wyjątkowy uniemożliwił przebywanie na jego obszarze, jednak wciąż prowadzimy działania z poziomu gmin ościennych. Chcemy pomagać, a także zbierać informacje, choćby na wypadek gdyby ktoś szukał ludzi, którzy przebywają w lasach. Dzięki wcześniejszym możliwościom obserwowania sytuacji z bliska w wielu przypadkach organizacje nadal są w kontakcie z tymi ludźmi. Wiele działań opiera się na współpracy z miejscową ludnością. Mieszkańcy z obszarów stanu wyjątkowego pomagają wwozić jedzenie czy odzież oraz przekazywać je potrzebującym. Widzą, że osoby zmuszone do przebywania w lesie są wyczerpane i głodne.

Dlaczego osoby przebywające przy zielonej granicy nie udadzą się do legalnych przejść?

Z tego, co wiemy, władze białoruskie uniemożliwiają im wycofanie się w głąb kraju. Zostali rzuceni w zupełnie obce sobie miejsce. W dodatku przebywają w puszczy, gdzie część terenów to bagna. Większość tych osób nie spotkała się nigdy z takim ukształtowaniem terenu, niekiedy więc przejście kilkuset metrów to kwestia kilku godzin. Nic zatem dziwnego, że zdarzają się wypadki wpadnięcia w bagna, o czym wspominała zresztą Straż Graniczna. Ludzie, którzy tam się znaleźli, nie są nawet gotowi do wędrówek. Mają letnią odzież, jedna z pań miała japonki, a pan garnitur, bo spodziewał się wizyt w urzędach. Teraz znaleźli się w sytuacji bez wyjścia na tzw. ziemi niczyjej.

CZYTAJ WIĘCEJ W E-DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj