Dziennik Gazeta Prawana logo

Kwadratura Wałęsy

16 maja 2009, 11:31
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Robert Krasowski w DZIENNIKU
Robert Krasowski w DZIENNIKU/Inne
W całej dzisiejszej przygodzie z Wałęsą i Ganleyem najciekawsze jest to, że doprowadzili do niej ludzie znający Wałęsę najlepiej - bracia Kaczyńscy, Donald Tusk i grupa publicystów, która broniła Wałęsy po to, aby zaszkodzić PiS. Wszystko to są doświadczeni wałęsolodzy, którzy znali dwie fundamentalne prawdy: że nie da się dobić Wałęsy, i że nie da się go ujarzmić - pisze redaktor naczelny DZIENNIKA Robert Krasowski.

. Zrobił to, co zawsze, poszedł za głosem swojej głodnej sukcesów natury, która pcha go tam, gdzie postrzega wpływy i zaszczyty.

>>> Noblista rozmienia się na drobne

Problem Wałęsy od początku III RP był nierozwiązywalny. . Zarzucono im zdradę, tymczasem kierowała nimi chłodna analiza: wiedzieli, że wspólnie z Wałęsą niczego zrobić się nie da. Że ten swoją narcystyczną osobowością niszczy wszystko. Kiedy z kolei Jarosław Kaczyński kilka miesięcy później wysunął kandydaturę Wałęsy na prezydenta, zarzucono Kaczyńskiemu, że rozpala ambicje Wałęsy, bo chce na jego plecach wjechać do wielkiej polityki. , że próba wyrzucenia go na margines zniszczy każdą władzę.

>>> Po co jest Wałęsa

Jak wiemy paradoks Wałęsy polega na tym, że rację okazały się mieć obie strony. Mazowiecki za próbę odsunięcia Wałęsy zapłacił porażką - przegrał wybory prezydenckie i stracił władzę. Ale równie wielką cenę zapłacił Kaczyński, scenariusz okiełznania Wałęsy przez danie mu części władzy, skończył się sromotną klęską Kaczyńskiego, , co się skończyło przejęciem władzy przez postkomunistów. Dopiero wtedy Wałęsa poczuł się dobrze, znowu jednoosobowo reprezentował obóz solidarnościowy.

>>> Zaremba: Ile razy Wałęsa zmieniał front

Po tych przygodach prawicowi politycy milcząco zdecydowali: nigdy więcej Wałęsy. Przez dekadę żadna licząca partia nie nawiązywała z nim współpracy. Co pewien czas jakiś sentymentalny jajogłowy pisał, że marnuje się nasz największy narodowy kapitał, że rządy powinny korzystać z autorytetu Wałęsy, wprowadzać go do zachodnich instytucji, powierzać dyplomatyczne misje. Tak mówili ignoranci, . Od której życie publiczne trzeba trzymać z daleka.

Zdumiewające jest, że wegetującego w zapomnieniu Wałęsę przebudzili właśnie ci, którzy najlepiej jego naturę rozumieli. Zaczęło się od braci Kaczyńskich, którzy postanowili go dobić i rozpoczęli nagonkę na "Bolka". . Ich błąd okazał się wielki, owszem Wałęsa przez te oskarżenia mocno ucierpiał, jednak spór o "Bolka" znowu postawił go w centrum uwagi, a kolejne obrony przywróciły część dawnego blasku.

>>> Ciche dni w małżeństwie Wałęsy i PO

, który poczuł się na tyle silny i uznał - jak w 1990 roku Kaczyński - że z Wałęsą może się dogadać. Tusk się zaangażował w obronę Wałęsy, w zamian oczekiwał, że ten będzie lojalnie wspierał Platformę. Tusk gromił IPN, wysyłał kontrolę do UJ, ministrowie rządu pojawiali się na wszystkich imprezach u boku Wałęsy, aby sławić jego wielkość i piętnować nikczemność oskarżycieli. .

Tusk się dziś skarży, Sikorski też, ale przecież sprawili to własnymi rękami. Wiedzieli, że Wałęsa wszystko, co dostaje, traktuje jako mu należne. , zaś liderzy PO z premierem włącznie to małe figurki, których blask za chwilę zgaśnie. Jeżeli ktoś siebie traktuje jak boga, nigdy nie wejdzie w poważne pakty ze śmiertelnikami.

>>> Wałęsa - żywa legenda czy drobny cwaniaczek

Warto to raz jeszcze podkreślić: - bracia Kaczyńscy, Donald Tusk i grupa publicystów, która broniła Wałęsy po to, aby zaszkodzić PiS. Wszystko to są doświadczeni wałęsolodzy, którzy znali dwie fundamentalne prawdy: 1) że nie da się dobić Wałęsy, 2) że nie da się go ujarzmić. Nawet dzisiejszy, stary i pozbawiony wpływów, gdy na chwilę znowu stał się postacią ważną, skorzystał z tego w klasycznym dla siebie stylu. Dając kopniaka i wrogom, i sojusznikom.

>>> Niesiołowski: Wałęsa robi błąd

Osobiście mam do Wałęsy stosunek dwuznaczny. . Jednak dziś, powiedzmy szczerze, ta szkodliwość jest znikoma. Zachowania Wałęsy są bardziej ciekawe niż ważne. I stale potwierdzają prawdę odkrytą w 1990 roku: że nie ma rozwiązania problemu Wałęsy. Dopóki będzie żył, będzie tyleż narodowym skarbem, ile źródłem narodowych kłopotów. Aby te kłopoty były jak najmniejsze, trzeba przestrzegać dwóch prostych reguł. Po pierwsze nie wolno go zagłaskiwać, jak to niedawno robiło wielu polityków i dziennikarzy, bo to jedynie ośmiela w nim potrzebę zaistnienia. Po drugie nie wolno Wałęsy dobijać, ponieważ nagonki jedynie wyciągają go z politycznego niebytu. Wałęsa potrzebuje gabloty z dwoma napisami: "Nie drażnić niedźwiedzia" i "Nie karmić misia". Pierwszy napis będzie strzegł nas przed Wałęsą, drugi Wałęsy przed nim samym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj