Żadna z tych rzeczy. Ja mam do tego stosunek emocjonalnie całkowicie neutralny. Lech Wałęsa postępuje tak jak zwykł postępować.
Tak. Zaangażował się w Donalda Tuska, PO i Europejską Partię Ludową, bo Tusk wraz ze swoim środowiskiem rozwiązywał mu pewien problemik biograficzny, a miliarder Ganley i Liebertas
rozwiązują mu problemik finansowy.
Bardzo racjonalny plan w obu przypadkach. Tyle że rozumiany w kategoriach osobistych, a nie politycznych. Nie bardzo rozumiem tych wszystkich polityków, którzy wylewają wiadra atramentu czy też
męczą klawiatury komputerów, analizując jego dzisiejsze postępowanie z punktu widzenia politycznego. Co tu dywagować?
Dlaczego? Ja mówię to po prostu, może nie z sympatii, ale empatii.
Ja unikam sformułowań, które mogłyby sugerować, że kogokolwiek w życiu politycznym wystawiam na mój osąd moralny.
A jakie to ma znaczenie dla Lecha Wałęsy? Żadne. Liczyłby się z negatywnymi konsekwencjami, gdyby dotyczyły one jego, i byłby akurat zdolny je przewidzieć. Posiadanie idei i poglądów nie
obejmuje całości populacji ludzi czy nawet populacji polityków, czy też byłych polityków.
Żadnego.
Ale co to ma do rzeczy? Naprawdę dla Lecha Wałęsy nie ma żadnego znaczenia, co on sądzi o Unii Europejskiej.
Sądzę, że nic nie sądzi. Poza tym, że kiedyś, krótko po tym, jak został prezydentem Polski, pojawiło się u niego marzenie, by zostać prezydentem Europy. Wydał nawet polecenie ministrowi
Skubiszewskiemu, by polskie MSZ zbadało drogami dyplomatycznymi szanse na wyniesienie go do godności prezydenta Europy. Minister Skubiszewski się cokolwiek przeraził i to skręcił, bo był
człowiekiem odpowiedzialnym.
Z pewnością Ganley jest pragmatykiem. Wałęsa też jest pragmatykiem, choć na innym poziomie. Ja wiem jednak tylko, że miał takie aspiracje. Z tego nie wynika jednak, że dziś to też była
motywacja.
Problem biograficzny w kategoriach politycznych przynajmniej na jakiś czas ma rozwiązany. Problem finansowy? Trzeba by dopytać o umowę, ale sądzę, że też. Więc, o co chodzi?
Nie sądzę, by ludzie mieli taką potrzebę rozumienia Lecha Wałęsy. On zwłaszcza w kontekście 20-lecia został już przez bieg wydarzeń i historię obsadzony w roli totemu plemiennego. Totemy
plemienne się okadza, obnosi. Nikt nie ma potrzeby, żeby rozumieć totem plemienny.
Przesada. Z punktu widzenia środowisk opiniotwórczych premier Tusk rzeczywiście jest w niełatwej sytuacji. Ale idą wybory do Parlamentu Europejskiego. Przecież te środowiska nie zaczną teraz
atakować Tuska. A i w kategoriach liczby głosów to nie jest wielki problem.
Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to była jego przemyślana intencja. Ale tak być może. To, co robi Wałęsa, rzeczywiście jest promocją Libertas, a więc w tym sensie bije w PiS. To ta
partia i Prawica Rzeczpospolitej mogą stracić w wyborach. Choć ta akcja z Wałęsą może okazać się tylko efektowna w sferze medialnej, a sferze zachowań wyborczych mało skuteczna.
Niezależnie od tego teoretycznie wyobrażam sobie, że za jakieś pięć tygodni sam Wałęsa powie, że zawsze walczył z Libertas. Tylko chytrze.
*Ludwik Dorn, poseł niezrzeszony, były wiceszef PiS