Piotr Gursztyn: Czy Leonid Breżniew miał rację zalecając Edwardowi Gierkowi nie wpuszczenie Jana Pawła II z pielgrzymką do Polski w 1979 r.?
Dr Antoni Dudek*
: Z punktu widzenia ruchu komunistycznego zdecydowanie miał rację. On chyba przeczuwał - a może jego doradcy - że to może mieć dalekosiężne konsekwencje nie tylko dla Polski, ale właściwie dla całego regionu. Nie przypadkiem mówiono o Janie Pawle II, że to słowiański papież, a Słowianie zamieszkiwali większość krajów, które podbił Stalin.

Reklama

W ostatnich dniach telewizje przypominają zdjęcia z tamtego czasu. Nie tak jak wtedy, gdy je wąsko kadrowano, ale szeroko - całą rzeszę ludzi śpiewających "My chcemy Boga". Jakie to robiło wrażenie - te tłumy - na komunistach?
Oni zdawali sobie sprawę, że są zdecydowaną mniejszością w Polsce. Ale zdawać sobie sprawę to jedno, a zobaczyć to drugie. Oni choć kazali telewizji kadrować tłumy, to sami je widzieli. Z relacji tych bardziej szczerych przywódców partyjnych, którzy prowadzili zapiski widać wyraźnie, że zrobiło to na nich duże wrażenie. W pierwszej chwili choć to nie doprowadziło do załamania systemu, czy nawet zmiany polityki wobec Kościoła, to jednak stopniowo zaczęło działać. Zwłaszcza rok później, gdy wybuchł Sierpień.
W czerwcu 1979 dokonało się coś, co można nazwać duchową delegitymizacją władzy komunistycznej. Dlatego, że pierwsza połowa lat 70. to był okres największej akceptacji dla reżimu. Nie mamy twardych zobiektywizowanych badań socjologicznych, ale z wielu przekazów wynika, że za sprawą gierkowskiej prosperity, za sprawą pewnego otwarcia na świat Polacy najbardziej pogodzili się z reżimem. Dosłownie kilka lat później nastąpiła delegitymizacja tej władzy. Władza PZPR miała trwać jeszcze dziesięć lat, ale zakiełkowało przekonanie, że to władza mniejszości.

Jak to wpłynęło na bojowe morale komunistów? Bo kilka miesięcy wcześniej, przy okazji wyboru Karola Wojtyły ma papieża, Władysław Machejek miał powiedzieć, że teraz oni "komuniści, to będą musieli całować katolików w dupę".
Nie wiem ile w tym anegdoty, że Machejek coś takiego powiedział. Jestem faktem, że to zrobiło wrażenie. Kiedyś oglądałem w archiwum w Krakowie wydzieloną część akt wydziału ds. wyznań. Nagle natrafiłem na paczkę dokumentów zapakowanych w ładne teczki, nie szare jak pozostałe, ale z białego kartonu i obwiązane czerwoną wstążeczką. Na pierwszej stronie napisano, że to na polecenie pierwszego sekretarza PZPR w Krakowie towarzysza Kazimierza Barcikowskiego w związku z wyborem Karola Wojtyły na papieża, wszystkie dotyczące go dokumenty zostały wyodrębnione. Ta dokumentacja, skądinąd świadcząca o zwalczaniu Karola Wojtyły, została w przedziwny sposób uhonorowana przez włożenie do lepszych teczek. Z jakichś powodów Barcikowski, który raczej nie był katolikiem, uznał, że trzeba to zrobić i zostawić ślad, że to na jego osobiste polecenie.

Jak wyglądałaby "Solidarność", albo czy w ogóle by wyglądała, gdyby nie było tej pielgrzymki?
W jakiejś formie doszłoby do wybuchu niezadowolenia społecznego, bo kryzys był w 1979 już bardzo zainteresowany. Bunt był kwestią czasu, bo kurczył się wykreowany przez Gierka dobrobyt. Okazało się, że to dobrobyt na kredyt. Zapewne "Solidarność" by powstała, bo była wynikiem doświadczeń Grudnia`70 i opozycji demokratycznej. Ale nie miała by głębszego wymiaru duchowego. I nie miałaby duchowego lidera, jakim był papież. Z badań, które robiono wtedy wśród członków "S" - tu mamy twarde empiryczne dane - widać wyraźnie, że traktowali go jako duchowego przywódcę narodu.

*Dr Antoni Dudek jest historykiem i politologiem, doradcą prezesa IPN