Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec fiskalnego apartheidu?

17 lipca 2009, 11:24
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kasami fiskalnymi pastwiono się nad grupami społecznie słabymi. Świadczy o tym głośny konflikt z taksówkarzami, których państwo zmusiło do uległości, a silniejszych - minister finansów wpisywał zawsze do sławetnego załącznika do swego rozporządzenia - zauważa Jan Rokita, komentator DZIENNIKA.

Gdyby w ciągu swojej pięcioletniej kadencji Janusz Kochanowski wygrał tylko tę jedną sprawę przed Trybunałem Konstytucyjnym, jego zasługa dla polskiego systemu prawnego byłaby i tak niepodważalna. System kas fiskalnych w Polsce jest bowiem od lat zinstytucjonalizowaną formą przywileju i nierówności.

W świecie rządowo-politycznym jest to tajemnica poliszynela. Całkiem niedawno opowiadał mi pewien poseł, że gdy zagadnął o to kompetentnego ministra, ten odrzekł: „Ciszej, panie pośle! We własnym interesie niech pan tego nigdzie głośno nie mówi”. Strach polityków przed lobbystami, którzy – jeśli nadepnąć na ich interesy – potrafią zniszczyć polityka, jest nieuchronną przywarą ładu demokratycznego. Co więcej, lobbystyczny cynizm najczęściej każe przy tym odwoływać się do emocji opinii publicznej, łkać na temat krzywdy, która się dzieje i straszyć czarnymi skutkami dla życia zwykłych ludzi.

Dlatego Minister Jacek Rostowski i tak dokonał tu pewnego postępu, bo niektórym vatowskim świętym krowom ograniczył przywilej, uzależniając go od fakturowania wszystkich obrotów. Ale największe beneficja i tak pozostały.

Wszyscy mają na myśli przede wszystkim usługi świadczone przez prawników i lekarzy, bo kasy fiskalne w firmach prawniczych to naprawa rynku jurydycznego istotniejsza od wszystkich spektakularnych akcji Zbigniewa Ziobry, zaś w szpitalach i gabinetach lekarskich – reforma służby zdrowia daleko poważniejsza od wszystkich udanych i nieudanych przedsięwzięć minister Ewy Kopacz razem wziętych. Ale warto pamiętać, że ów niezwykły przywilej rozciągnięty niegdyś został bez wystarczających powodów także na inne dziedziny usług: między innymi na naukę i badania, architekturę, szkolnictwo, pogrzeby czy sprzątanie.

Jeśli jednak odrzucić strach przed lobbystami, a kierować się zasadą sprawiedliwości – jest jasne, że warte obrony są tylko vatowskie przywileje dla tych sprzedawców, którzy osiągają niewielkie zyski albo ich działalność jest cennym społecznie, acz marginalnym handlowym folklorem, jak np. moje ukochane „babki" na krakowskim Kleparzu, u których kupuję jajka, ser, bryndzę i mleko.

Nie ma się co jednak za bardzo cieszyć przed czasem. Trybunał przyznając rację rzecznikowi, iż przepis dający ministrowi finansów władzę uwalniania od kas, jest sprzeczny z konstytucją, wykonał tylko połowę roboty. Niestety, ustne uzasadnienie wyroku wygłoszone przez sędziego Mazurkiewicza nie zakazuje wprost Sejmowi tak niesprawiedliwego uprzywilejowywania całych grup zawodowych. Szkoda, że sędziowie nie zrobili jeszcze pół kroku dalej. Wszystko zależy teraz od tego, co z tym orzeczeniem zechce począć większość sejmowa. Zaskoczeni i podenerwowani lobbyści przerwą zapewne czem prędzej swe wakacje, aby zabrać się za obronę swoich nieewidencjonowanych dochodów. Łatwo wyobrazić sobie, że Sejm przelękniony odwagą rzecznika i Trybunału coś tam pogmera w ustawie, uszczegółowi upoważnienie dla ministra i wszystko albo prawie wszystko zostanie po staremu. Ale możliwy jest też inny bieg spaw.

Donald Tusk i Jacek Rostowski w wyroku zobaczą dla siebie nie tylko szansę przywrócenia sprawiedliwości, częściowo przynajmniej na koszt Janusza Kochanowskiego i sędziów Trybunału. Ale także – w chwili kryzysowego zabiegania o każdy budżetowy grosz – wykorzystają okazję do zatkania dziur w systemie vatowskim i nieuchronnego zwiększenia dochodów rządowych, bez formalnego podnoszenia podatków. Zaś walczący z przywilejami korporacyjnymi PiS znajdzie świetne pole, aby wywrzeć dodatkową presję na rząd. Otwierając problem, Trybunał Konstytucyjny dał szansę rządowi i posłom na podjęcie dzieła ważnego i trudnego. Reszta pozostaje – jak zwykle – wyzwaniem dla polityki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj