Dziennik Gazeta Prawana logo

Odtajniona małość generała

13 grudnia 2008, 01:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Odtajnione przez Amerykanów dokumenty związane ze stanem wojennym potwierdzają smutną prawdę, którą przeczuwaliśmy od dawna. W 1981 roku w Polsce rozgrywały się decydujące o naszym losie wydarzenia. Swoboda manewru nie była zbyt wielka i może tylko polityk genialny umiałby uratować naród przed pacyfikacją lub choćby jej konsekwencje złagodzić - pisze w DZIENNIKU Cezary Michalski.

Ale właśnie w tym najważniejszym dla Polaków czasie, na kluczowym stanowisku premiera rządu i pierwszego sekretarza PZPR nie mieliśmy politycznego geniusza, nie mieliśmy nawet polityka średniego formatu. Oportunizm doprowadził Jaruzelskiego do stanowisk, które go przerosły. Jego ówczesne motywacje to strach przed Rosjanami, uległość wobec własnego aparatu i szczere przekonanie, że narzucony Polsce ustrój jest najlepszym z możliwych. To za mało na Wielopolskiego, to za mało nawet na Gomułkę.

Nie jest bowiem prawdą, że pierwsi sekretarze w bloku sowieckim nie mieli żadnej swobody manewru. Gomułka nie bez racji stał się jednym z symboli Października, nawet jeśli potem spacyfikował część tamtej odwilży. Kadar miał krew na rękach, ale później zaczął wprowadzać "gulaszowy komunizm". Dubczek to praska wiosna, szeroki ruch demokratyzacji systemu, który zanim zradykalizował się w 1968 roku i został spacyfikowany przez Rosjan dał Czechom parę lat większej swobody.

Także pojawienie się w Polsce wielkiego społecznego ruchu, stwarzało rządzącym okazję do realnego manewru. Jaruzelskiemu zabrakło jednak klasy i formatu, żeby tę okazję wykorzystać. Lata osiemdziesiąte nie będą miały w polskiej historii żadnej własnej nazwy, bo Jaruzelski nie miał żadnego pomysłu na rządzenie Polską. Strach przed Breżniewem zmusił go do zniszczenia "Solidarności", strach przed Gorbaczowem wymusił na nim reformy. Nie był bohaterem historii, był jej popychadłem.

Jak z tego wynika, nie zasługuje on także na dzisiejsze eksponowane miejsce w polskiej polityce. Nie zasługuje na bycie symbolem żarliwego sporu o PRL i "Solidarność". Najważniejsze dzieło Wojciecha Jaruzelskiego, stan wojenny, było owocem fatalizmu, a nie polityki, bo Jaruzelski do uprawiania polityki nie był zdolny. Spotwarzając go dzisiaj jak tyrana albo broniąc jak bohatera ofiarowujemy mu wielkość, do której nawet trochę nie dorósł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj