- "Pewna ekstradycja Ziobry i Romanowskiego"
- Ziobro i Romanowski sami będą chcieli wyjechać z Węgier
- Budapeszt chce być jak Warszawa
- Ziobro do lidera węgierskiej opozycji
- Zarzuty wobec Romanowskiego
Po 16 latach nieprzerwanej władzy Viktor Orban stoi przed wielkim wyzwaniem. W ciągu ostatnich lat Węgry spadły z pozycji jednego z najsilniejszych państw Europy Środkowo-Wschodniej do jednego ze słabszych. Partia TISZA zjednoczyła wcześniej rozdrobnioną opozycję. Prawie połowa Węgrów deklaruje obecnie chęć zmiany rządu.
"Pewna ekstradycja Ziobry i Romanowskiego"
Lider największej węgierskiej partii opozycyjnej TISZA zapowiedział, że jeśli jego frakcja zwycięży w kwietniowych wyborach, politycy PiS, którzy otrzymali od Budapesztu azyl Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski zostaną wydani Polsce. "Jeśli nadal tu będą, gdy rząd Tiszy zostanie sformowany, dokonamy ich ekstradycji pierwszego dnia"- powiedział Magyar podczas konferencji prasowej.
Ziobro i Romanowski sami będą chcieli wyjechać z Węgier
Choć Magyar chce ekstradycji Ziobry i Romanowskiego, to według niego politycy Prawa i Sprawiedliwości sami będą chcieli opuścić Węgry. W ocenie lidera TISZA poszukiwani przez polski wymiar sprawiedliwości politycy mogą uciec na Białoruś lub do Rosji. "Myślę, że pojadą do Mińska albo do Moskwy" - stwierdził Magyar i dodał, że "na pokładzie samolotu może znaleźć się ktoś jeszcze".
Budapeszt chce być jak Warszawa
W piątek podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa z Magyarem spotkał się premier Donald Tusk. Po spotkaniu Tusk opublikował zdjęcie, na którym widać, jak serdecznie wita się z głównym rywalem Viktora Orbana w kwietniowych wyborach. "Niektórzy chcieli zrobić z Warszawy Budapeszt. Dziś Budapeszt chce być jak Warszawa" - przekazał premier Donald Tusk za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Ziobro do lidera węgierskiej opozycji
Na spotkanie premiera Polski lidera węgierskiej opozycji zareagował Zbigniew Ziobro. We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych poszukiwany listem gończym były minister sprawiedliwości zarzucił politykom wprowadzanie opinii publicznej w błąd. "Peter, czy powiedziałeś Węgrom całą prawdę? Czy powiedziałeś im, że dziś - dzięki polityce Viktora Orbana - ceny energii na Węgrzech są trzy razy niższe niż w Polsce pod rządami Tuska? Czy opisałeś, jak naprawdę wygląda Polska po dwóch latach jego rządów?" - poinformował Ziobro, przekonując, że w Polsce m.in. rośnie bezrobocie i liczba firm ogłaszających upadłość. "Łatwo jest latać po Europie, spotykać się ze znajomymi z Europejskiej Partii Ludowej, błyszczeć idealnymi uśmiechami do kamer i chłonąć oklaski. Znacznie trudniej jest później spojrzeć swoim ludziom w oczy" - przekazał Ziobro.
Zarzuty wobec Romanowskiego
Marcin Romanowski jest podejrzany o popełnienie 19 przestępstw w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, w tym o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów przy wykorzystaniu środków z funduszu. Po wydaniu przez sąd decyzji o areszcie, a wobec braku możliwości ustalenia miejsca pobytu Romanowskiego, wydano za nim list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania. Polityk poinformował później, że uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Sędzia Dariusz Łubowski został odwołany z funkcji kierownika sekcji postępowania międzynarodowego ds. z zakresu prawa karnego ze stosunków międzynarodowych w Sądzie Okręgowym w Warszawie. O Łubowskim zrobiło się głośno, gdy w grudniu uchylił Europejski Nakaz Aresztowania wobec Marcina Romanowskiego, argumentując wówczas, że sytuacja w Polsce przypomina "kryptodyktaturę".
List gończy za Zbigniewem Ziobrą
W dniu 5 lutego 2026 r. Sąd wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu Zbigniewa Ziobry, m.in. z uwagi na ukrywanie się podejrzanego przed organami ścigania i wymiarem sprawiedliwości. Wobec powyższego prokurator wydał dziś postanowienie o poszukiwaniu podejrzanego Zbigniewa Ziobry listem gończym. Prokuratura zarzuca Ziobrze między innymi kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i wykorzystywanie swojego stanowiska do działań o charakterze przestępczym. Według prokuratury, gdy był on szefem Ministerstwa Sprawiedliwości, miał popełnić łącznie 26 przestępstw, między innymi wydawać swoim podwładnym polecenia łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, ingerować w przygotowanie ofert konkursowych i dopuszczać do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom.