"Jak ktoś ma dużo władzy i mój charakter, nie sposób, żeby to nie rodziło coraz większych emocji w stosunku do mojej osoby. Nie dlatego, żebym był agresywny, bo nie jestem" - podkreśla i dodaje, że zawsze starał się być łagodny. Przypomina także, że często mówiono o nim: "niewyraźny, miękki". - dodaje Piotr Najsztub, który przeprowadzał wywiad z premierem.
Teraz, zdaniem Tuska, sytuacja się odwróciła. ". Doczekałem się nawet w poważnych tygodnikach porównań ze Stalinem" - mówi.
Premier zapewnia, że nie będzie zarządzał ataku na Bastylię ani zapowiadał planu szcześcioletniego. Jego rządy mają opierać się na spokojnych krokach. Ale traci cierpliwość, gdy w wywiadzie pojawia się sprawa walki z kryzysem. Dziennikarz "Przekroju" zauważa bowiem, że być może Polska gospodarka nie zeszła na minus tylko dlatego, że miała na początku kryzysu większy wzrost.
"Przynajmniej od pana redaktora oczekiwałbym natychmiast autorskiej, " - oburza się Tusk. "Jesteśmy w bez porównania lepszej sytuacji niż ci, którzy mieli od nas dwukrotnie wyższy wzrost w momencie, kiedy kryzys się zaczął - patrzy choćby kraje bałtyckie!" - rzuca. - dodaje.
Kto zdaniem premiera jest współodpowiedzialny za kryzys w Polsce? Nietrudno zgadnąć po tych słowach: "Naszą zasługą jest to, że się nie ugięliśmy - nie tylko przed Kaczyńskimi... To, że myśmy nie <wdepnęli> w ten kryzys, jest tym bardziej godne podkreślenia, że Polska na plecach ma także PiS, " - podsumowuje Donald Tusk.