Czytelnik to jedna z najstarszych warszawskich księgarni. Położona tuż obok gmachu Sejmu, istnieje pod tym samym adresem od lat 50-tych. "Popularnie zwanego Czytelnika nabyłem wiele lat temu, zanim jeszcze trafiłem do polityki" - zwierzał się Palikot na swoim blogu. Ale to nieprawda. Bo Palikot zapisał się do Platformy w czerwcu 2005 r. W październiku 2005 roku został posłem. A lokal księgarni kupił w grudniu. Zresztą wówczas tego nie ukrywał. "To prof. Władysław Bartoszewski uparł się, żebym kupił tę księgarnię. Co tydzień słał do mnie listy" - opowiadał wówczas na łamach "Gazety Stołecznej". "Ta księgarnia to rodzaj współczesnego dziedzictwa kulturowego, nieuchwytnego, ale niezwykle cennego" - mówił.

Reklama

Na początku stycznia Janusz Palikot ogłosił na swoim blogu: "W ostatnich dniach grudnia sprzedałem księgarnię na Wiejskiej wraz z nieruchomością. (...) Sprzedałem go bez zysku za sumę 2.2 mln pln. Cenę mam dostać w marcu. Nabywcą jest firma posiadająca ok. 100 księgarni w całym kraju (...) W ten sposób prawie zrealizowałem swoją polityczną obietnicę z 2005 roku - wyraźnego rozdzielenia biznesu od polityki. (...) Wolny od ciężaru spraw biznesowych pogrążam się w polityce".

Palikot na blogu nie chwali się, komu sprzedał księgarnię. Jak doniosły branżowe media, kupcem były "spółki związane z grupą Manufaktury Polskie". Chcieliśmy o to zapytać samego Palikota. Nie odbierał od nas telefonów. Gdy wysłaliśmy mu sms z pytaniem, czy zechce z nami porozmawiać o sprzedaży Czytelnika odpisał tylko: "Nabywca prosił o oszczędność ( w wypowiedziach - przyp.red.) do 31 marca!". Na kolejną wiadomość z pytaniem, czy nabywcą są Manufaktury Polskie, których jest udziałowcem, Palikot już nie odpowiedział.

Z rejestrów sądowych i oświadczenia majątkowego wiceszefa klubu Platformy wynika, że udziały w spółce Manufaktury Polskie Palikot ma już od pięciu lat. Kupił je w 2005 r. za pieniądze pożyczone od brata, Bogdana. Manufaktury Polskie kontroluje obecnie cypryjska spółka Silvasco Trading Limited zarejestrowana w Nikozji na Cyprze. Palikot ma szczęście do biznesów związanych z tą częścią świata. Do dziś nie zdradził, kto jest źródłem pożyczek, jakie otrzymuje ze spółek zarejestrowanych m.in. na Cyprze. Dziennik pisał o nich w maju i czerwcu 2009 r. Palikot pozwał gazetę i dziennikarzy do sądu. Ale potem wycofał pozwy, choć wiązało się to z zapłatą aż 150 tys. zł. kosztów sądowych.

czytaj dalej

Reklama



Reklama

O jakiej sieci księgarskiej wspomina na blogu Palikot? Manufaktury Polskie - a więc pośrednio i Palikot - mają dziś większościowy udział w sieci księgarskiej Akrybia. W ostatnim czasie przejęła ona księgarnie należące do Domu Książki Kraków, a jeszcze wcześniej - do tarnowskiej MarKi.

Wspólnicy Palikota w biznesie księgarskim to Marek Nowakowski i Paweł Gmoch (syn znanego piłkarza, związany z Legią Warszawa, członek rady nadzorczej Domu Książki). Ostatnio obaj stali się bardzo aktywni na rynku księgarni, dokonując w wielkiej tajemnicy serii przejęć. Razem prowadzą spółkę ABC Księgarnie, która objęła większościowy pakiet udziałów w Domu Książki Białystok. Według pism księgarskich nie wiadomo, jak sfinansowano tę transakcję, a także w jaki sposób doszło do sfinansowania przejęcia udziałów przez Dom Książki Białystok w Gdańskim Domu Książki.

Sam Marek Nowakowski znany jest na rynku jako szef i udziałowiec firmy A.B.E. Marketing, będącej jednym z czołowych importerów książek. Wraz z Gmochem występuje często jako udziałowiec lub członek zarządu m.in. spółek zajmujących się nieruchomościami.

Paweł Gmoch w rozmowie z DGP zdradza, jak naprawdę wygląda sprzedaż księgarni Czytelnik, którą pochwalił się Palikot. "To na razie umowa przedwstępna, Do końca marca ma być podpisana ostateczna. Pan Palikot nie pojawił się na podpisaniu tej przedwstępnej. Nie uwierzy pan, ale ja, choć jesteśmy wspólnikami, w życiu go nie widziałem na oczy" - zapewnia Gmoch.

W styczniu, w związku z interesami wspólników Palikota, prestiżowy informator o rynku wydawniczo-księgarskim "Biblioteka Analiz" napisał, że wspólnicy Palikota mogą nie dysponować wystarczającym kapitałem, by sfinansować wszystkie transakcje, które prowadzą. Zadał też dramatyczne pytanie: "Kto zatem stoi za transakcjami na rynku księgarstwa detalicznego? Innymi słowy: kto jest właścicielem spółki zarejestrowanej w Nikozji? Jaki jest cel prób skonsolidowania Domów Książki? I dlaczego też cała operacja odbywa się w takim sekrecie?".