Prezydent Nawrocki blokuje "lex szarlatan"
Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartek, że zdecydował o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego - w trybie kontroli prewencyjnej - nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, czyli tzw. lex szarlatan. Zapowiedział własną inicjatywę w tej sprawie. Decyzja głowy państwa oznacza, że ustawa, która według rządu miała pomóc w walce z pseudomedycznymi praktykami nie będzie obowiązywała, dopóki Trybunał nie wypowie się na temat jej zgodności z konstytucją.
Z raportu opublikowanego przez Europejski Kolektyw Analityczny Res Futura wynika, że temat ten osiągnął w internecie zasięg 5 mln.
Według analityków dokładnie tyle samo internautów popiera decyzję prezydenta o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, co ją potępia - obie grupy to ok. 50 proc. wypowiadających się.
Eksperci wskazują, że najbardziej popularna w polskiej infosferze była narracja przedstawiająca decyzję prezydenta jako zdradę chorych i osłonę dla szarlatanów - w taki sposób wypowiadało się ok. 22 proc. internautów. W tej grupie pojawiały się głosy, że „ustawa zostaje zamrożona bez terminu rozpatrzenia, więc realna ochrona pacjentów odsuwa się na czas nieokreślony”, a także o „cynicznym unikaniu odpowiedzialności”.
Natomiast 20 proc. internautów broniło decyzji prezydenta jako słusznej reakcji na źle napisane prawo.
W sieci pojawiły się również komentarze o przenoszeniu odpowiedzialności za spór na sam proces legislacyjny. Niektórzy komentujący twierdzą, że rządowe ustawy celowo zawierają kontrowersyjne zapisy, by wymusić na prezydencie weto lub odesłanie do Trybunału i podgrzać spór polityczny kosztem merytorycznej debaty.
Odrębny mechanizm prawny
Inne narracje, które się przy okazji pojawiły, dotyczą według Res Futury opinii na temat szczepień, wielkiego przemysłu farmaceutycznego i medycyny konwencjonalnej. Niektóre komentarze mają także charakter korygujący - to np. prostowanie mylnych przekonań na temat tego, jaką prezydent zawetował ustawę i wyjaśnienie, że kierowanie do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej to odrębny mechanizm prawny.
Według twórców raportu dominującymi emocjami wśród internautów była pogarda i kpina (32 proc.). Analitycy Res Futury wskazują, że emocja ta rozkłada się niemal po równo po obu stronach sporu - jedni szydzili z prezydenta, nazywając go pogardliwymi przezwiskami i ośmieszając jego kompetencje, inni w tym samym tonie kpili z rządu i jego krytyków.
W sieci uwidoczniło się też oburzenie i gniew (15 proc.) jako uzasadnienie przekonania, że decyzja naraża konkretnych, ciężko chorych ludzi na dalsze kontakty z oszustami.
12 proc. komentujących wyrażało zdecydowaną aprobatę i dumę, a także poparcie dla prezydenta Nawrockiego. Autorzy raportu wskazują, że w tej sytuacji „paliwem” była lojalność wyborcza i satysfakcja z decyzji odczytywanej jako sprzeciw wobec rządu, nie analiza samej ustawy.
Statystyki pokazały również, że 5 proc. komentarzy to były wzajemne obelgi między zwolennikami rządu i prezydenta, niedotyczące tylko sporu o tzw. lex szarlatan, ale całości konfliktu politycznego. Z kolei u 4 proc. internautów pojawia się rezygnacja. Traktują oni cały spór jako „kolejną odsłonę przewidywalnego rytuału politycznego, w którym żadna decyzja nie zaskakuje i nic się realnie nie zmienia”.
Kierowana do TK ustawa przygotowana przez rząd zakładała wprowadzenie zakazu stosowania praktyk pseudomedycznych, zdefiniowanych jako udzielanie świadczeń zdrowotnych, które stwarzają ryzyko uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo śmierci człowieka przez osobę niewykonującą zawodu medycznego; oferowania lub stosowania metod diagnostycznych lub leczniczych niebędących świadczeniem zdrowotnym, w przypadku których wprowadza się pacjenta w błąd, że posiadają one właściwości świadczenia zdrowotnego. Regulacja miałaby wprowadzać również zakaz stosowania praktyk pseudomedycznych w zakresie diagnostyki lub leczenia małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych.
O podpisanie ustawy apelowało do prezydenta m.in. środowisko lekarskie, Ministerstwo Zdrowia i RPP. Przeciwni byli przedstawiciele tzw. medycyny alternatywnej.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
