Minister skarbu Aleksander Grad zapowiedział powstanie "białej, a tak naprawdę czarnej księgi" zaniedbań w polskich stoczniach. Jego zdaniem, ten dokument po sejmowej debacie może doprowadzić do postanowienia osób odpowiedzialnych za złą sytuację w przemyśle stoczniowym przed Trybunałem Stanu. Już wcześniej politycy PO obarczali winą za problemy stoczniowców polityków PiS.

Reklama

"Dziś wystąpiłem do marszałka Sejmu, aby na następnym posiedzeniu obyła się debata na temat białej, a tak naprawdę czarnej księgi prywatyzacji polskich stoczni" - powiedział Grad w Brukseli. "Z tej biało-czarnej księgi będą wynikały wnioski dla Trybunału Stanu i dla prokuratury" - dodał.

Minister nie chciał podać konkretnych nazwisk osób, które mogą być pociągnięte do odpowiedzialności. Tłumaczył, że "zebranie samych wydarzeń i umiejscowienie ich na osi czasu pokazuje, kto i kiedy zaniedbał sprawy polskich stoczni i dlaczego za zaniechania byłych premierów, ministrów skarbu i byłych ministrów gospodarki, dzisiaj możemy zapłacić wysoką cenę".

Dodał, że on sam nie będzie wnioskował o postawienie tych osób przed Trybunałem Stanu, bowiem decyzja będzie należeć do posłów.

Księga trafi do Sejmu najpóźniej dzień przed debatą. Minister chce, żeby odbyła się ona w dniach 22-25 lipca.