Dziennik Gazeta Prawana logo

Ludowcy źli na Pawlaka

8 sierpnia 2008, 00:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ludowcy źli na Pawlaka
Inne
Waldemar Pawlak idzie w zaparte. Nie przyjmuje zarzutów o nepotyzm w szeregach PSL i co więcej, twierdzi, że cała sprawa jest medialną nagonką na ludowców przypominającą antysemicką kampanię z 1968 r. Tyle że stanowisko Pawlaka coraz bardziej zaczyna irytować jego partyjnych kolegów i polityków z koalicyjnej Platformy Obywatelskiej. Posady stracili też ci, którzy dostali je dzięki protekcji - pisze DZIENNIK.

To poważny problem, bo w trakcie kampanii wyborczej Platforma zapewniała swój elektorat, że jej rząd będzie wolny od problemu nepotyzmu. Tymczasem w obszarach oddanych koalicjantowi media ujawniają kolejne kompromitujące fakty. Trzy tygodnie temu opisaliśmy, jak kierowana przez działacza PSL Ryszarda Kwaśnickiego Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zmieniła się w rodzinny folwark. Proceder zatrudniania krewnych i znajomych działaczy PSL kwitnie również w agencjach rolnych i spółkach Skarbu Państwa.

"Nie ma żadnego nepotyzmu. Jeśli mamy tak to roztrząsać, to jeszcze niedawno bliźniacy zajmowali stanowiska prezydenta i premiera" - skomentował szef ludowców w jednym z wywiadów. Po tej wypowiedzi w PSL zapanowała konsternacja. "Obawiam się, że w wyniku takich wypowiedzi nasze notowania spadną poniżej progu wyborczego" - mówi DZIENNIKOWI otwarcie Janusz Piechociński, wiceprezes ludowców, i zapewnia, że namawia partyjnych kolegów, by na poważnie odnieśli się do zarzutów wysuwanych pod adresem ich partii. "Wypowiedzi prezesa są dramatycznym uszczerbkiem naszego wizerunku. Tego typu zarzutów nie można bagatelizować. Albo je odrzucamy, albo pozostaje nam skrucha i poważna korekta postępowania" - podkreśla Piechociński.

Wiceprezes ludowców to jednak niejedyny członek PSL, który z niedowierzaniem patrzy na działania Pawlaka. "To, co mówi Pawlak, może skończyć się kompletną klęską naszej formacji" - twierdzi anonimowo jeden z posłów PSL.

O kłopotach z Pawlakiem rozmawiają między sobą również koalicjanci z PO. "PSL to, niestety, wciąż stara szkoła uprawiania polityki w myśl reguły TKM. A Pawlak to lobbysta" - mówi jeden z członków zarządu Platformy Obywatelskiej. Tyle że szef ludowców jest odporny na wszelką krytykę, bo większości aparatu PSL-owskiego to, co mówi, podoba się. "Zdefiniujmy, co to jest nepotyzm. Bo wygląda na to, że rodzina polityka zawsze będzie podejrzewana o to, że ktoś pomógł jej znaleźć pracę" - mówi ludowiec Eugeniusz Grzeszczak, minister w kancelarii premiera. Sprawę zarzutów o nepotyzm bagatelizuje również Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL. Twierdzi wręcz, że ktoś ją inspiruje. "Obawiam się, że to ktoś z szeregów naszego współkoalicjanta" - mówi Żelichowski.

Skąd u wicepremiera Pawlaka taka pewność siebie? Okazuje się, że ma to związek ze zbliżającym się kongresem PSL i wyborami szefa partii. "Waldek wie, że taka postawa podoba się partyjnym dołom. A on chce mieć pewność, że znów będzie prezesem PSL" - mówi DZIENNIKOWI informator z kręgu ludowców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj