Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rząd to oszust. Nie odwołamy strajków"

19 sierpnia 2008, 00:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Po wczorajszych rozmowach z nauczycielami rząd wycofuje z konsultacji niekorzystne dla nich projekty ustaw. Czy to sukces nauczycieli? - pyta DZIENNIK. "Rząd to oszust. Nie wierzymy w ani jedno słowo. Nie odwołujemy strajków" - odpowiada oświatowa "Solidarność".

Negocjacje, które odbyły się wczoraj w Warszawie, były rozmowami ostatniej szansy. Uczestnicy - główne związki zawodowe nauczycieli i przedstawiciele rządu ze specjalistą od konfliktów społecznych Michałem Bonim na czele - ze spotkania wyciągnęli jednak różne wnioski.

Boni obiecał, że rząd wycofa z konsultacji społecznych projekty nowelizacji Karty Nauczyciela i ustawy o zmianie systemu oświaty. Rozmowy o nowych zapisach mają rozpocząć się jeszcze w tym tygodniu. Później w skróconym trybie konsultacji trafią one pod obrady sejmu.

Ale Boni nauczycieli tym nie uspokoił. "Nie wierzę w ani jedno słowo rządu, nie wierzę, że wycofa projekty. Rząd to lepszy oszust, bo cyniczny. Gra tylko na zwłokę, aby zapobiec strajkowi na początku roku szkolnego. Ale my się nie damy nabrać" - mówi Stefan Kubowicz, szef oświatowej "Solidarności".

Jak wyjaśnia Kubowicz, projekty rządu oznaczają, że 50 -100 tys. nauczycieli straci pracę. Rząd proponuje bowiem, aby pensum, czyli czas pracy nauczycieli, wydłużyć o cztery godziny - z 18 do 22 godzin. "Przerzucenie godzin nadliczbowych do pensum oznacza, że nauczyciele będą pracować o 20 proc. więcej, a zarabiać tyle samo, czyli faktycznie za godzinę mniej niż dotąd" - tłumaczy Kubowicz. Jak dodaje, to odbije się także na nauczycielskich emeryturach.

Dlatego wciąż aktualna jest zapowiedziana na 29 sierpnia wielka manifestacja przed siedzibą MEN. Kubowicz spodziewa się, że do stolicy przyjedzie kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli. "Nie chcę za wiele zdradzać, ale wzorem pielęgniarek rozważamy utworzenie miasteczka pod kancelarią premiera" - dodaje Kubowicz.

Jego zdaniem strajk generalny na początku roku szkolnego jest pewny.

Czego jeszcze chcą nauczyciele? Domagają się, by do 2010 ich płace wzrosły o 50 proc. Chcą również pozostawienia im prawa do wcześniejszej emerytury. Przywilej ten odbierze im nowa ustawa o emeryturach pomostowych.

Minister pracy Jolanta Fedak już zapowiedziała, że zdanie rządu w tej sprawie jest jasne: nauczycielom pomostówki się nie należą.

Decyzje o strajkach zapadną lada dzień. Zarząd ZNP zbiera się dzisiaj, a rada sekcji oświatowej "S" - w piątek. ZNP jest jednak mniej bojowo nastawiony do strajków. Jak powiedział Sławomir Broniarz po wczorajszym spotkaniu, rządowa decyzja o wycofaniu projektów z konsultacji umożliwia dyskusję bez presji czasu. - ZNP dołoży starań, żeby przyspieszyć ten proces, ale merytoryczna strona jest najważniejsza - podkreślił prezes ZNP. Broniarz chce rozmawiać z MEN m.in. o planie przekazania samorządom terytorialnym nadzoru pedagogicznego nad szkołami, które do tej pory sprawowały kuratoria podlegające władzy centralnej. Jego zdaniem to oznaczać będzie pogorszenie jakości nauczania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj