Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojskowe śmigłowce wyleciały po Krauzego

12 marca 2008, 14:15
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
To jak scenariusz kryminału. Dwa wojskowe śmigłowce z tajnymi agentami na pokładzie, na rozkaz ministra obrony, wystartowały z Warszawy, aby schwytać Ryszarda Krauzego. Musiały zawrócić. Bo choć - jak dowiedział się dziennik.pl - 13 lipca zeszłego roku nakaz zatrzymania biznesmena był gotów, plany pokrzyżował świadek, który nie zeznał tego, czego spodziewał się Zbigniew Ziobro.

Biznesmen Ryszard Krauze miał być zatrzymany już w lipcu ubiegłego roku. Lecieli po niego wojskowymi śmigłowcami prokuratorzy i agenci CBA z Warszawy. Dziennik.pl dotarł do nowych wątków afery przecieku w sprawie akcji CBA w resorcie rolnictwa.

Późnym popołudniem 13 lipca, na wniosek ministra sprawiedliwości, sam szef resortu obrony Aleksander Szczygło pilnie wydał zgodę na użyczenie wojskowych śmigłowców prokuratorom i agentom z CBA.

Dziś Szczygło zasłania się tajemnicą państwową: "Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam. Jest to objęte klauzulą tajności" - mówi dziennikowi.pl.

Według naszych informacji, śmigłowce wystartowały z lotniska w Warszawie. Agenci mieli jedno zadanie - natychmiast zatrzymać Krauzego! Ale pod warunkiem, że przesłuchiwany właśnie wtedy prezes PZU Jaromir Netzel powie coś, co obciąży biznesmena. A śledczy mieli podstawy, by tak sądzić.

Śledczy wywnioskowali - między innymi z podsłuchów - że prezes PZU ma dać alibi Januszowi Kaczmarkowi w sprawie jego słynnej nocnej wizyty w hotelu Marriott. Netzel miał potwierdzić wersję ministra, że to właśnie on z nim się tam spotkał, a nie z Krauzem.

13 lipca prokuratorzy postanowili, że trzeba działać, zanim obaj się spotkają i ustalą ostateczną wersję alibi. Decyzje były błyskawiczne. Prowadzący sprawę prokuratorzy poprosili Zbigniewa Ziobrę o pilną pomoc. Netzla, który był tego dnia na Wybrzeżu, trzeba natychmiast przesłuchać. Minister Ziobro dzwoni więc do Netzla i mówi, że musi jeszcze tego wieczoru przyjechać na Kurkową 9 w Gdańsku - do siedziby CBA.

Zbigniew Ziobro nie chciał dziś zdradzać szczegółów tej akcji. "Nie wolno mi mówić, jest to objęte tajemnicą. Mogę tylko powiedzieć, że moje osobiste zaangażowanie w tę sprawę spowodowało, że Janusz Kaczmarek mi groził" - mówi dziennikowi.pl były minister sprawiedliwości. Po ujawnieniu tej informacji Ziobro na antenie tvn24 przyznał, że śmigłowce wysłano: "Prowadziliśmy wyścig z czasem" - powiedział i zastrzegł, że chodziło o natychmiastowe przesłuchanie, a nie zatrzymanie Krauzego.

Kiedy jednak Netzel jedzie na wskazane miejsce, jak wynika z ujawnionych przez resort sprawiedliwości podsłuchów, rozmawia przez telefon z szefem policji Konradem Kornatowskim. Ten znów sugeruje mu, aby potwierdził wersję Kaczmarka, czyli rzekome spotkanie z nim w Marriotcie.

Fragment zapisu ich rozmowy telefonicznej:

Kornatowski: Na policję jedziesz?

Netzel: Na Kurkową 8. Tam jest CBA.

Kornatowski: Kurwa jego mać!

Netzel: Ale ja naprawdę nic nie wiem.

Kornatowski: Jarek, ja wiem, że nie wiesz. Pamiętaj, jak raz widziałeś się z naszym kolegą tu wspólnym z Gdyni (chrząknięcie), to się z nim widziałeś, nie?

Netzel: Ale ja wszystko wiem. Ja błagam ciebie, no!

Śledczym udaje się przesłuchać Netzla, zanim spotkał się z Kaczmarkiem. Akcja kończy się jednak połowicznym sukcesem. Prezes PZU zeznał, że widział się z Kaczmarkiem, ale przed hotelem. Kaczmarek zaś zeznał, że spotkanie odbyło się na piętrze hotelu. Ich zeznania są więc sprzeczne. Ale Netzel nie mówi nic, co obciąża Krauzego. Nie ma podstaw do zatrzymania biznesmena, śmigłowce zawracają do Warszawy.

Prokuratorzy stawiają więc Januszowi Kaczmarkowi, Konradowi Kornatowskiemu oraz Jaromirowi Netzlowi zarzuty składania fałszywych zeznań. Według śledczych, oskarżeni mijali się z prawdą po to, by nie wyszło na jaw, kto zdradził Andrzejowi Lepperowi tajemnicę, że zasadza się na niego CBA. Z podsłuchanych rozmów telefonicznych wynika, że Kaczmarek, Kornatowski i Netzel dogadali się, że będą kłamać w tej sprawie, jeśli zainteresują się nimi organa ścigania.

jest podejrzany m.in. o zatajenie swego spotkania z Ryszardem Krauzem. Ponadto dostał zarzut składania fałszywych zeznań, gdy prokurator pytał go, co robił w przeddzień "spalonej" akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Kaczmarek powiedział, że spotkał się z Netzlem. Tymczasem prokuratorzy ustalili, że takiego spotkania nie było. Najważniejszy zarzut dotyczy jednak przecieku. Kaczmarek podejrzewany jest o to, że był informatorem, który zdradził na zewnątrz plany CBA co do Andrzeja Leppera.

Były komendant główny policji jest też podejrzany o nakłanianie Jaromira Netzla do składania fałszywych zeznań, by utrudnić śledztwo w sprawie przecieku z akcji CBA. Kornatowski miał nakłaniać Netzla do tego, by zeznał, że spotkał się z Kaczmarkiem w hotelu Marriott w przeddzień akcji CBA. Ponadto Kornatowski sam miał składać fałszywe zeznania w sprawie tej akcji, za co grozi mu również do 5 lat więzienia.

Zarzuty wobec dotyczą czterokrotnego składania fałszywych zeznań w sprawie spotkania z Kaczmarkiem. Dostał też zarzuty ws. utrudniania śledztwa dotyczącego przecieku poprzez zatajenie prawdy. Netzel miał zataić swoją rozmowę z byłym szefem policji Konradem Kornatowskim, w której ten przypominał mu, co ma mówić o spotkaniu z Kaczmarkiem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj