Dziennik Gazeta Prawana logo

PO dała niewygodnej posłance dwa tygodnie

18 września 2008, 01:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
PO dała niewygodnej posłance dwa tygodnie
Inne
Oskarżana o zarobienie kilkuset tysięcy złotych na napisanej przez siebie ustawie Lidia Staroń dostała od Platformy Obywatelskiej dwa tygodnie spokoju. Przez ten czas władze PO będą sprawdzać doniesienia na temat posłanki. Potem podejmą decyzję, co z nią zrobić - zostawić w klubie czy wyrzucić.

To pomówienie - tak posłanka PO Lidia Staroń odpowiada na zarzuty "Rzeczpospolitej", że zarobiła nawet kilkaset tysięcy złotych, bo ustawa, nad którą pracowała, pozwoliła jej uwłaszczyć lokal za śmieszne pieniądze. Czy partia jej uwierzy? Dziś w jej sprawie miał zebrać się zarząd Platformy. Władze partii dały jednak sobie i swojej posłance jeszcze dwa tygodnie. Potem zdecydują, czy Lidia Staroń może pozostać w klubie PO.

W oświadczeniu przekazanym PAP Staroń podkreśliła, że "od dawna jest uważana w Platformie za osobę niepokorną i dlatego jest szykanowana". Podkreśliła, że do lokalu posiadała własnościowe prawo i mogła skorzystać z uwłaszczenia, tak jak wszyscy spółdzielcy w kraju już od 2001 roku i nowelizacja w jej sytuacji nic nie zmieniła.

Wyjaśniła, że "nowelizacja spowodowała odzyskanie praw przez 12 mln mieszkańców spółdzielni upodmiatawiając ich i kończąc bezkarność zarządów".

Posłanka całą sprawę nazywa pomówieniem i zapowiedziała, że wobec olsztyńskiego korespondenta "Rz" i gazety wystąpi na drogę sądową o naruszenie dóbr osobistych.

O co chodzi? W poprzedniej kadencji Sejmu posłanka Staroń reprezentowała klub PO w pracach nad nowelizacją prawa spółdzielczego. Jednak cofnięto jej rekomendację w związku z niepotwierdzonymi informacjami, że może być stroną w pracach nad tą ustawą.

"Niepotwierdzone informacje" nabrały konkretnych kształtów latem tego roku. Do urzędu miasta w Olsztynie wpłynął akt notarialny, podpisany między Spółdzielnią Mieszkaniową Pojezierze a Lidią i Ryszardem Staroniami. Dzięki znowelizowanej ustawie posłanka uwłaszczyła w 2008 roku lokal usługowy na gruncie, który wart jest kilkaset tysięcy złotych. Zapłaciła... 749 zł.

W kancelarii marszałka Sejmu "Rzeczpospolita" odnalazła pismo spółdzielni Pojezierze z kwietnia 2007 roku. Napisano w nim, że ponieważ projektodawcą nowelizacji ustawy jest posłanka Staroń, spółdzielnia zgłasza wątpliwości co do obiektywizmu i bezstronności jej osoby. "Proponowana nowelizacja umożliwi (Lidii Staroń) uwłaszczenie się na gruncie o powierzchni 1320 mkw., praktycznie bez opłat". Pismo utknęło w Komisji Etyki Poselskiej.

Partyjni koledzy Staroń, mimo jej zapewnień o uczciwości, są wstrząśnięci. To, co zrobiła, senator PO Łukasz Abgarowicz określa skandalem.

"Mam nadzieję, że posłanka Staroń zostanie dzisiaj wyrzucona z klubu, a być może i z partii" - powiedział Zbigniew Chlebowski.

Po południu zbiera się prezydium klubu i zarząd PO.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj