O nietypowym apelu polityka Prawa i Sprawiedliwości pisze "Newsweek". "Drodzy państwo, mam wielką prośbę o pomoc, ponieważ zamierzam podjąć działania prawne, zamierzam wytoczyć proces o ochronę dóbr osobistych byłemu prezesowi Trybunału Konstytucyjnemu, panu Jerzemu Stępniowi. Niestety, mam problem związany z faktem ustalenia adresu i jego miejsca pobytu" - mówi do internautów Arkadiusz Mularczyk.

Reklama

>>>Przeczytaj, jak CBA ściga byłego prezesa Trybunału

"Apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcieliby mi pomóc, o udostępnienie na moją pocztę mailową adresu pana Stępnia. Wykorzystam go tylko i wyłącznie do celów procesowych. Pozew sądowy można złożyć tylko i wyłącznie wskazując adres zamieszkania osoby pozwanej" - tłumaczy.

Poseł Arkadiusz Mularczyk już od dawna szuka byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. W zeszłym tygodniu próbował go odnaleźć przez Centralne Biuro Adresowe. "Nie wygląda na to, żeby biuro działające przy MSWiA chciało mi pomóc" - poskarżył się "Newsweekowi". Stąd pomysł umieszczenia klipu w serwisie YouTube,

"Były prezes Trybunału wielokrotnie pomówił mnie w mediach" - mówił niedawno Mularczyk. Chodzi o słynne już wystąpienie posła przed Trybunałem, kiedy sugerował on, że sędziowie mieli związki ze Służbą Bezpieczeństwa.

Stępień zarzucił Mularczykowi, że wprowadził Trybunał w błąd, bo nie poinformował, że jeden z sędziów został zarejestrowany w ewidencji już po wyborach w czerwcu 1989 roku, a drugi odmówił współpracy z SB. "Zostałem pomówiony" - przekonuje Mularczyk i chce pozwać Stępnia do sądu.

p