Glapiński w ramach klauzuli o zakazie konkurencji z Polkomtelu (właściciela sieci komórkowej Plus GSM) kolejne 500 tys. ma mu zostać wypłaconych do maja tego roku. Wówczas mija roczny termin, do którego obowiązuje zakaz konkurencji.
Glapiński Wtedy związał się z Jarosławem Kaczyńskim, tworząc z nim Porozumienie Centrum. Był ministrem w rządach Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jana Olszewskiego. Potem jego gwiazda polityczna zbladła, poświęcił się karierze naukowej na warszawskiej SGH. Ale za rządów PiS stał się kolekcjonerem posad w kontrolowanych przez państwo firmach. Zasiadał w radzie nadzorczej KGHM oraz Centralwings. Doradzał także LOT-owi. W końcu, latem 2007 r., stanął na czele Polkomtelu, operatora sieci komórkowej Plus GSM.
Dawid Jackiewicz, poseł PiS i były wiceminister skarbu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, bierze w obronę Glapińskiego. "Prezydent szuka osób, które znają się na gospodarce. - więc jeśli nie będzie kolizji między tym, co robił w Polkomtelu, a tym, co będzie robił w Kancelarii Prezydenta, to tę nominację należy ocenić pozytywnie" - mówi DZIENNIKOWI Jackiewicz.
Jednak Paweł Graś, zastępca sekretarza generalnego PO, wskazuje, że politycy PiS inne standardy stosują, kiedy chodzi o związanych z tą partią polityków, a inne, kiedy sprawa dotyczy ludzi z obecnej koalicji rządowej. "Oczekuję teraz równie płomiennych konferencji prasowych tych polityków PiS, - mówi Graś.
A właśnie szef największej tajnej służby w Polsce, kilka miesięcy temu Sprawę wykryli agenci CBA, którzy kontrolowali majątek szefa ABW. Jak potem przyznał się Bondaryk, w sumie wziął od Ery prawie pół miliona zł netto.