Absolutnie nie, to nie był stracony czas. Wiele się nauczyłam. Teraz tę wiedzę wykorzystuję w zespole w PO. Ale pani pytanie ma uzasadnienie, bo popełniliśmy duży
błąd komunikacyjny. Projekt ustawy posła Gowina został przedstawiony jako wynik pracy zespołu bioetycznego lub jako projekt Platformy. Tak nie jest. To jest autorski projekt posła Gowina.
>>>PO wprowadzi in vitro bocznymi drzwiami
Może nie błąd. Problematyczność sytuacji polegała ma tym, że rozwiązanie kompromisowe, pod którym miały się podpisać różnorodne środowiska, miała wypracować osoba, która nie była
skłonna do zmiany swojego stanowiska nawet o jotę.
Chodziło o to, żeby zespół wypracował rozwiązania sam, a nie pod naszym wpływem. Ale mieliśmy pełne prawo do uczestniczenia w pracach zespołu jako konsultanci. To było dobre
rozwiązanie.
Bo taka ustawa nie jest potrzebna.
To, że nie będzie ustawy o zapłodnieniu in vitro, nie znaczy, że nie będzie rozwiązań prawnych. Czy w Polsce funkcjonuje ustawa o przeszczepach serca?
Nie mówiliśmy, że koniecznie potrzebna nam ustawa, ale regulacje prawne. Uregulujemy zapłodnienie in vitro tak samo jak wszystkie inne procedury medyczne.
W rozporządzeniu musi być określony sposób wykonania procedury, ile komórek jajowych pobiera się od kobiety, ile zarodków wolno tworzyć.
Tak, i weźmie pod uwagę debatę publiczną, która się odbyła.
Była seria tekstów w gazetach. Analizy, wywiady, wypowiedzi ekspertów. Debata spełniła funkcję edukacyjną. Wcześniej wiele osób w ogóle nie wiedziało, czym są zarodki nadliczbowe, badania
preimplantacyjne. Jestem przekonana, że dzięki tej debacie minister zdrowia nie będzie w stanie wydać rozporządzenia, które prezentowałoby którekolwiek skrajne stanowisko. To jest wartość
tej debaty.
Ale posłowie tego potrzebowali. Polacy tego potrzebowali, żeby być w stanie odnieść się do argumentów, które słyszą z różnych stron. Część regulacji z czasem zostanie przecież
przyjęta w Sejmie, jak choćby zakaz tworzenia hybryd czy eksperymentowania na zarodkach. Minister zdrowia określi techniczne kwestie metody zapłodnienia in vitro, ale to tylko część szerszego
zagadnienia.
To nie jest kwestia obawy. Myślę, że poseł Gowin jest gotowy złożyć swój projekt. I to będzie polityczny problem.
Wyraźna teza musi być, tak?
Trudno mi krytykować poglądy posła Gowina, bo wiem, z czego one wynikają, i wiem, że tworzą spójną całość. Moje poglądy opierają się na innych założeniach, ale też są spójne. To
trudna dyskusja. Dla posła Gowina już ta propozycja jest kompromisem, bo zgadza się on na metodę in vitro.
Siedmioprocentową. Zgadzam się, że to bardzo mało. Ja uważam, że trzeba zezwolić na tworzenie zarodków nadliczbowych, ale w rozsądnych granicach. Zezwolić, by powstawało 4 – 8
zarodków w zależności od wieku kobiety. Ale nie 16, bo takiej liczby nie wykorzystamy w procedurze. I rozumiem, że tego typu przepisy znajdą się w rozporządzeniu.
Wcześniej czy później regulacje będą. Tylko najpierw musimy nieco uspokoić emocje. Nie ma możliwości, żebyśmy to rozgrzebali i zostawili.
To rzeczywiście byłby problem. PSL prawdopodobnie również poprze projekt. Do tego może dojść kilkunastu, kilkudziesięciu posłów PO. Taki projekt rzeczywiście może zostać przegłosowany.
Uważam, że źle by się stało, ale niestety to realny scenariusz. Kościół jest w stanie niezwykle silnie oddziaływać na to, jak głosują posłowie. Są w parlamencie osoby, które mają
dzieci po zapłodnieniu in vitro. I jestem pewna, że gdyby stanęła ustawa nawet ostrzejsza niż projekt Gowina, to oni by ją poparli. Zagłosowali przeciw in vitro.
Jeszcze raz powtarzam, to nie jest projekt Platformy. Odpowiedzialność spadłaby na tych, którzy za nim zagłosują.
Ale ustawa Gowina to nie jest wynik pracy tej komisji.
Przy liczącym 50 mld budżecie NFZ ok. 100 mln zł, które miałyby pójść na zapłodnienie in vitro, to nie jest powalająca kwota. Uważam, że współfinansowanie sztucznego zapłodnienia z
budżetu NFZ jest możliwe. Tylko najpierw potrzebujemy dobrego prawa.
Nie. Choć PO nie jest partią, dla której priorytetem są kwestie światopoglądowe. Mamy bardzo zróżnicowane poglądy. Są u nas zwolennicy zarówno legalizacji aborcji, jak i ochrony
zarodków.
Nie my wywołaliśmy temat eutanazji. Temat podniosły media. My mieliśmy jedynie odwagę się do niego odnieść. Żadna wiedza nie boli. Każda nowa debata w sensie cywilizacyjnym posuwa nas krok
do przodu.
*Joanna Mucha, poseł PO na Sejm, nauczyciel akademicki, ekonomistka