Dziennik Gazeta Prawana logo

Sztuczki ministrów, by nie podpaść Piterze

30 marca 2009, 19:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ministrowie kombinują jak nie podpaść Julii Piterze
Ministrowie kombinują jak nie podpaść Julii Piterze/Inne
Minister do walki z korupcją Julia Pitera ma raport o wykorzystaniu kart kredytowych przez rząd. Od 2007 roku liczba kart i transakcji zmalała o dwie trzecie. "To hipokryzja. Te same rachunki płaci się gotówką lub przelewami" - twierdzi Elżbieta Jakubiak, minister sportu w rządzie PiS.

Po słynnym raporcie, który dotyczył wykorzystania kart przez urzędników rządu PiS, prześwietleni przez minister Piterę zostali urzędnicy ekipy Donalda Tuska. . Powstał on w departamencie kontroli i nadzoru kancelarii premiera.

>>> Zobacz, za co ministrowie płacili kartami

Wynika z niego, że urzędnicy coraz rzadziej używają kart. W czasie rządów PiS mieli do dyspozycji 223 karty, a skorzystało z nich 221 osób. Teraz liczba kart spadła do zaledwie 86. Kwoty wydatków jednak są podobne:

, a najmniej - dosłownie nic - resorty zdrowia, edukacji i rolnictwa. Te akurat kart służbowych nie miały. Z kolei w Ministerstwie Sportu żaden z ministrów nie tknął służbowej karty, za to z plastikowych pieniędzy korzystali pracownicy niższego szczebla. "Kart kredytowych używają tylko kierowcy, którzy tankują benzynę. Urzędnik może się obejść bez karty kredytowej - zapewnia nas minister sportu Mirosław Drzewiecki.

Rządowi audytorzy dopatrzyli się także wydatków na prywatne cele. Nie ujawnili jednak, kto i za co płacił. Zakwestionowano ponad 8 tysięcy złotych. Pieniądze te zostały już zwrócone. Najwięcej na cele prywatne wydali urzędnicy z MSZ: prawie 4 tysiące, a także MON - 1,2 tysiąca. Urzędnicy musieli oddać te pieniądze co do złotówki, osobiście tego dopilnowałam" - mówi DZIENNIKOWI minister Julia Pitera.

>>> Szef CBA: Pitera to ignorantka

"To były wydatki służbowe, na przykład kolacja z dziennikarzami w Tokio, ale minister poprosił, aby na wszelki wypadek rozliczyć je z jego prywatnych pieniędzy" - tłumaczy DZIENNIKOWI Piotr Paszkowski, rzecznik Radosława Sikorskiego.

Drobiazgowość kontrolerów niekiedy przekraczała granice zdrowego rozsądku. Jak w przypadku jednej z delegacji MSZ, która poleciała do Azji. Audytorzy zakwestionowali zapłacony kartą rachunek za hotel, ponieważ na jednym blankiecie widniała opłata za nocleg i łączenie się z internetem. Zgodnie z przepisami, obie usługi powinny znaleźć się na oddzielnych blankietach.

I choć karty w ministerstwach zostały wprowadzone po to, aby ułatwić życie podróżującym, teraz najczęściej urzędnicy proszą o wystawienie faktury, a potem z resortu wysyłany jest przelew. "Dlatego , bo miesięcznie ministerstwa regulują tysiące faktur. Jest ich za dużo. A kart w ministerstwach jest mniej i łatwo je kontrolować, bo każdy wydatek jest widoczny jak na dłoni" - mówi nam kontroler jednego z kluczowych ministerstw.

Do łask coraz częściej wraca też gotówka. "W hotelu w jednym z państw Skandynawii patrzyli na mnie jak na wariata, kiedy wyjąłem z niej zwitek banknotów i płaciłem za nocleg. Podobnie się czułem, kiedy rozliczałem wyjazd w kasie ministerstwa. - wspomina w rozmowie z DZIENNIKIEM jeden z ministrów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj